Aleksandra Ola Kwas – mini wywiady z Językowymi Siłaczami #04

Przed Wami, bez zbędnego wstępu – Aleksandra Ola Kwas!

Wywiady z Językowymi Siłaczami swoją premierę mają co piątek w grupie Językowa Siłka na Facebooku. Wywiad z Olą ukazał się oryginalnie w tym miejscu i tam też miała miejsce dyskusja członków naszej społeczności dotycząca tej rozmowy. 

Opowiedz nam swoją językową historię – jakich języków się uczysz i dlaczego?

Znam biegle niemiecki i rosyjski, angielski na poziomie C1. Dogaduję się po włosku i francusku. Znam trochę serbski i szwedzki. Niedawno zaczęłam naukę hiszpańskiego. Postanowiłam nauczyć się też węgierskiego, ale idzie mi bardzo opornie…
Języki interesowały mnie od dziecka. Dorastałam w czasach, kiedy w szkole obowiązkowy był rosyjski, nie było Internetu, a możliwości uczenia się języków były bardzo ograniczone. W szkole miałam niemiecki i rosyjski. Uczyłam się włoskiego sama, z małego słowniczka i słuchając piosenek. Brałam udział w olimpiadach z rosyjskiego, a ponieważ podręczniki szkolne były dość łatwe, sięgałam po skrypty akademickie, korespondowałam z młodzieżą z ZSRR, a nawet…. podsłuchiwałam rozmowy handlujących na rynku Rosjan i Ukraińców.
Zawsze wiedziałam, że będę w przyszłości pracować z językami obcymi. Obecnie uczę niemieckiego w szkole, jestem także tłumaczem i copywriterem.

Jakie są Twoje ulubione metody nauki języków? Jak w tym momencie wygląda Twoja nauka?

Lubię ciekawe podręczniki, piosenki, literaturę piękną w oryginale. W zasadzie każdego języka uczyłam się w inny sposób… Rosyjski np. chłonęłam czytając literaturę piękną w oryginale. Jednak ma to też swoje wady: mam wrażenie, że mój język jest zbyt „literacki”. Z kolei włoskiego uczyłam się samodzielnie jako dziecko, mając do dyspozycji jedynie mały słowniczek i nagrania piosenek dla dzieci. Efekt jest taki, że znam w tym języku dużo mało przydatnych słówek, takich jak lodziarz, nietoperz, jaskółka czy sanki (to z piosenek dla przedszkolaków). Obecnie moja nauka wygląda bardzo chaotycznie – uczę się nieregularnie. Najwięcej daje mi tłumaczenie całych zdań, nie przepadam za aplikacjami do nauki słówek, bo uważam, że słownictwa należy uczyć się w kontekście.

A jakie są w tym momencie Twoje największe językowe zagwozdki? Z czym masz problemy, jak starasz się sobie z nimi radzić oraz w czym inni Siłacze mogliby Ci pomóc?

Najtrudniejszy jest dla mnie język węgierski. Muszę przyznać, że wchodzi mi do głowy bardzo wolno i mam czasami wrażenie, że nigdy nie przebrnę przez podstawy. Poza tym pracuję, mam dziecko i niestety nauka nowych języków nie jest u mnie już na pierwszym miejscu – często zamiast pouczyć się hiszpańskiego muszę prasować czy pomóc synowi w matematyce. Próbowałam uczyć się arabskiego, ale nie mogę zapamiętać alfabetu. Chyba wynika to z mojej kiepskiej pamięci wzrokowej.

Powiedz coś więcej o sobie czym się zajmujesz w życiu? Co jest dla Ciebie ważne? Jakie masz pasje, co Cię inspiruje?

Jestem nauczycielem i tłumaczem, bywam także dziennikarzem i copywriterem (w języku polskim i niemieckim). Poza tym jestem mamą 10-latka, mam 3 koty oraz psa. Lubię książki, podróże, muzykę poważną i szachy.

Czy chciałbyś przekazać Językowym Siłaczom coś jeszcze od siebie?

Fajnie, że jesteście. Kiedyś z moją pasją czułam się odmieńcem, teraz wiem, że jest nas więcej.

Redakcja

Wierzymy, że nauka języków może być przyjemnością. Że otwartość na ludzi i kultury jest siłą napędową nowoczesnego świata. Inspirujemy Polaków do nauki języków. Z nami żaden język nie jest obcy!