fbpx
Całkowite zanurzenie niemiecki

Całkowite zanurzenie – niemiecki: Das ist gut!

Hallo, zusammen!

A zatem zdecydowaliście się na bardzo odważny krok – naukę języka niemieckiego. Przed wami sporo trudności. Być może nie obejdzie się bez potu ani łez, ale na samym końcu czeka na was miejsce wśród tych, którzy rozkoszują się Goethem w oryginale, nucą sobie pod nosem przeboje Die Ärzte i układają słowa dłuuuuugie aż po horyzont.

Zapewne jesteście już po lekturze artykułu Patryka, który wyjaśnił Wam, dlaczego warto stosować metodę pełnej immersji, dlatego w tym fragmencie przejdziemy do konkretów: co robić, żeby zewsząd otoczyć się niemieckim i uczyć się go w sposób naturalny, szybki i skuteczny? Proste. Wyjedźcie do Hanoweru. Dziękuję za uwagę.

Rafał Tondera

 

– Rafał, ty masz przedstawić metody alternatywne. Takie bez wyjeżdżania. Dla każdego… – głos Patryka zabrzmiał z głębi redakcji.

Ano w takim razie artykuł będzie trochę dłuższy. Ale skoro dotarliście aż tutaj, to znaczy, że naprawdę zależy wam na niemieckim. Ja tylko testowałem waszą wytrwałość…! Jak pewnie wiecie, ważnym elementem metody immersyjnej jest „zanurzenie” się w wybranym języku, czyli otoczenie się nim. Oczywiście nie możemy zacząć ot tak, funkcjonować na 100% po niemiecku, bo dopiero się go uczymy, a nasi znajomi mogliby nas po prostu nie zrozumieć (oni nigdy nie rozumieją…). Dlatego ważne jest, żeby podzielić swoje życie na pewnego rodzaju kategorie i do każdej postarać się wpleść jakieś źródło języka niemieckiego. Czas na przykłady!

Popkultura. Zawsze wychodziłem z założenia, że muzyka i kino niemieckie są kiepskie, ale to zdanie szybko zmieniło się po tym, gdy zacząłem tłumaczyć filmy produkcji niemieckich, austriackich i szwajcarskich. Większość z nas patrzy na niemiecką kinematografię przez pryzmat Goodbye Lenin albo czarno-białych filmów wojennych, ale nasi sąsiedzi mają o wiele więcej do zaoferowania! Biegnij Lola, biegnij (Lola rennt), Kaminski i ja (Ich und Kaminski), Baader-Meinhof (Der Baader Meinhof Komplex) to tylko kilka poważniejszych propozycji, chyba że wolicie komedie, wtedy macie do wyboru Mein Blind Date mit dem Leben, Soul Kitchen… albo każdy film z pokaźnej filmografii Tila Schweigera – z gatunku „obejrzysz jeden, znasz wszystkie”.

Gdzie je oglądać legalnie? Najlepiej wykupić jakąś subskrypcję (ale nie uciekajcie!). Koszty Amazon Prime’a, Hulu czy Netflixa są dużo niższe niż kablówki (a komu by się chciało oglądać reklamy?). Poza tym konta można współdzielić, więc oszczędzamy coraz więcej. Za cenę jednej latte z jakimś przesłodzonym syropem mamy nieograniczony dostęp do niemieckich bibliotek filmowych przez miesiąc. To tylko kwestia poukładania priorytetów.

Oczywiście, w Internecie znajdziemy też darmowe źródła, np.:

  • http://www.ardmediathek.de/tv  mediateka ARD1 ze zbiorem różnych klipów informacyjno-rozrywkowych;
  • http://www.dw.com/de/media-center/s-100813  mediateka Deutsche Welle, którą każdy student germanistyki odwiedza średnio pięć razy w tygodniu;
  • https://www.arte.tv/de/  portal kanału Arte, gdzie znajdziemy sporo materiałów o kulturze i sztuce, również w kontekście politycznym, a także dużo kontrowersyjnych tematów, idealnych do dyskusji w grupie.

Czy ja muszę jeszcze kogokolwiek przekonywać do YouTube’a? Mamy tam dostęp do MILIONÓW ludzi, którzy nagrywają filmy o wszystkim, co możemy sobie tylko wyobrazić… a nawet więcej. Lubisz samochody? Zasubskrybuj die-autotester albo news2do (tu mają też wersje z napisami). Gotowanie? Wpadajcie na KochschuleTV  lub Vegan mit Rohe Energie (jeśli wolicie). Beauty i make-up? Zajrzyjcie na kanał MRS BELLA albo Sami Slimani (on robi w ogóle dziwne rzeczy, np. kopiuje przepisy na kawy ze Starbunia, dzięki czemu oszczędzacie kasę i możecie kupić subskrypcję TV internetowej, o!). Zasada jest taka: w wyszukiwarkę YouTube’a wpiszcie to co was interesuje (po angielsku lub niemiecku) i dodajcie DEUTSCH.

Do tego jest też kilka ogólnych kanałów, które warto mieć w swojej liście subskrypcji: Galileo (na pewno kojarzycie, bo jest też w polskiej telewizji, ale na YouTube macie odcinki w oryginale i za free!), ProSieben, SAT.1 i kabel eins to kanały programów telewizyjnych. Treści są różne, ale ważne, że za darmo i po niemiecku. Jest też niemiecka wersja Pudelka (pewnie nie jedyna!): Promiflash.

Na koniec chcę wam jeszcze polecić trzy rzeczy, które powinniście sobie zapisać jako stronę startową albo na czole… ważne, żeby nie zapomnieć, bo to fenomenalne materiały do nauki niemieckiego. Dlaczego piszę o nich na końcu? Bo… to #lifehack dla najbardziej wytrwałych czytelników! Nagroda! Złoty Graal! …i zapomniałem o nich wcześniej.

Gdy chcecie sprawdzić znaczenie jakiegoś słówka, to…

 WARA MI OD GOOGLE TRANSLATE!

Mówię to jako tłumacz i nauczyciel. Spróbujcie na początku wyszukać to słówko w Biblii każdego germanisty, w Dudenie (https://www.duden.de/). To słownik niemiecko-niemiecki, który wyjaśni wam znaczenie szukanej frazy, pokaże odmiany, formy i przykłady użycia wyrazu w zdaniu. Dzięki temu nauczycie się słówka po niemiecku w taki sam sposób, w jaki niemieckiego uczą się sami Niemcy (i Austriacy, i reszta – wiecie, o co mi chodzi). Jeśli już koniecznie musicie sprawdzić coś po polsku, skorzystajcie od biedy z portalu Pons, Diki albo Glosbe, ale…

WARA MI OD GOOGLE TRANSLATE!

Druga strona to germanpod101.com (nauka niemieckiego po angielsku). Mają wersję darmową i płatną. Ja używam darmowej do… siedmiu różnych języków (jest też polski!). Są to proste materiały, głównie słówka, ale na swoim kanale na YouTube omawiają również zagadnienia kulturowe (które są MEGAprzydatne!). Trzeba się tylko trochę przemóc, bo cały portal zrobiony jest w konwencji „gadających głów”, ale przeżyjecie, oglądając dwa średniej jakości filmiki w tygodniu (za darmoszkę!). Bardzo fajną serią jest też Ask the teacher, gdzie wyjaśniają pytania gramatyczne zadane przez widzów.

Na koniec zostaje punkt, który każdy powtarza jak mantrę: „Znajdź sobie niemieckiego przyjaciela!”. Ale oni nie rosną na drzewach! Gdzie można kogoś takiego znaleźć w aspołecznej dobie Internetu? Oczywiście w Internecie! HelloTalk to aplikacja na kształt Facebooko-Messengera, która działa w megaprosty, ale jakże skuteczny sposób. Na początku tworzycie sobie profil i zaznaczacie, którego języka chcecie się uczyć (niemieckiego), a którym posługujecie się płynnie. HelloTalk łączy was z Niemcami (lub Austriakami itd.), którzy uczą się waszego języka! Transakcja wiązana, wszystko pięknie, ludzie są zmotywowani do nauki. Nic tylko rozmawiać! Aplikacja ma też funkcję czatu głosowego, więc możecie rozwijać wszystkie podstawowe kompetencje językowe. Spróbujcie, warto!

Polecam też sprawdzić instytucję tandemów językowych  cotygodniowych lub comiesięcznych spotkań, gdzie zjeżdżają się ludzie, którzy przy kawie lub niemieckim Weizenie rozmawiają wyłącznie po niemiecku  po prostu! Dodatkową korzyścią poza mówieniem po niemiecku jest poznanie ludzi, pozytywnie zakręconych na punkcie tego pięknego, delikatnego i muślinowo-gładkiego języka!

Zawsze możecie też napisać do mnie  chętnie z wami posprecham!

To teraz już chyba mogę się wreszcie podpisać! Powodzenia i viel Spaß mit Deutsch!

Rafał Tondera

Rafał Tondera

Tłumacz języków angielskiego i niemieckiego, językoznawca, konferansjer, lektor i nauczyciel. Jestem też autorem warsztatów językowych, współprowadzę audycję "Ogarnij polski" w radiowej Jedynce i założyłem fanpejdż: Tondera ka-leczy język (z przymrużeniem oka). Więcej o mnie przeczytasz w zakładce "Kim jesteśmy?".