Czym jest język?

Czym jest język?

Czym jest język? Definicji języka jest wiele. Praktycznie wszystkie z nich mówią, iż język jest to coś, co pozwala na komunikację różnym jednostkom, a zatem zawsze musi istnieć jakiś ustalony system znaków i wypowiedzi.  Jedni podkreślają, że jest on zjawiskiem typowo ludzkim, że odróżnia nas od zwierząt. Inni zwracają uwagę na fakt, iż, aby uznać coś za język, musi on składać się z nieograniczonej możliwości kombinacji, że musi traktować nie tylko o rzeczach doczesnych, istniejących tu i teraz, ale potrafić także nazywać zjawiska abstrakcyjne.

W mojej definicji języka dodałbym rzecz niezwykle dla mnie istotną, a często pomijaną. Warto zauważyć, iż nie mówię w tym momencie o definicji języka w ogóle, lecz o definicji każdego konkretnego języka (to jest np.: polskiego, włoskiego, farerskiego, mongolskiego). Język jest nośnikiem historii. Całym sobą opowiada to, co wydarzyło się w danym regionie, odkąd pojawił się w nim homo sapiens. Język kształtował się razem z nami, a razem z nami kształtowała się również kultura. Język jest tym samym jednym z najważniejszych aspektów każdej kultury. To on pozwalał narodom przetrwać lata wrogiej okupacji, to on nas dzieli oraz łączy.

Czym jest język?
Aby naprawdę zrozumieć inną kulturę, musimy stać się jej częścią i odrzucić wszystko, co znaliśmy do tej pory.

Klucz do nowego świata

Poznając dany język, nie poznajemy jedynie słów i struktur. Poznajemy historię, kulturę, obyczaje i charakter narodu. Dowiadujemy się, jakie wpływy były przez lata wywierane w danym regionie, z kim współpracowano, z jakiego regionu przybyły w dane miejsca różne owoce, warzywa, narzędzia (z jakich języków zapożyczone są ich nazwy), z kim toczono wojny, wreszcie – jakie narody mieszały się ze sobą pod względem geograficzno-matrymonialnym. Każdy język jest płynnym systemem, jak mawiał Heraklit z Efezu, panta rhei, wszystko to „płynie”. Ucząc się nowego języka, odkrywamy cały świat na nowo. Na nowo nazywamy wszystkie rzeczy dokoła, na nowo uczymy się wyrażać swoje emocje, dokooptowujemy do swojej tożsamości nowe cechy, ba! często nabywamy cechy charakteru właściwe rodzimym użytkownikom jakiegoś języka, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy.

Język jest dla nas kluczem do zupełnie nowego świata. Często całkowicie innego od tego, który znaliśmy dotychczas. Daje nam niezwykłe możliwości, ale też wymaga od nas odwagi zapominania. Kiedy Europejczyk uczy się japońskiego czy chińskiego i chce to zrobić skutecznie, musi zapomnieć o tym, jak widział świat do tej pory i otworzyć oczy na nowe. Nauczyć się nazywać rzeczywistość tak, jak robią to członkowie danej kultury, zacząć wyrażać emocje jak oni, zacząć… myśleć jak oni. Tylko w ten sposób możemy dogłębnie poznać inne języki i inne kultury. Odrzucając wszystko, co znaliśmy dotychczas i stając się ich integralną częścią.

Z tego powodu bezzasadnym wydaje się zakładanie a priori*, iż przykładowo „Słońce” to zawsze i wszędzie „Słońce”. „Słońce” to jedynie słowo w języku polskim określające konkretną gwiazdę, która naprawdę do swojej egzystencji istnienia języka polskiego bynajmniej nie potrzebuje. Dlatego hiszpańskie „el sol” to wcale nie „Słońce” jako słowo. To Słońce po prostu.

Czym jest język?
Słońce nie potrzebuje języka, by zajść za horyzont. To my potrzebujemy języka, aby nazwać zachodzące za horyzont Słonce.


Zachęcam Cię gorąco do zasubskrybowania kanału Język w Rok. Dzięki temu nie przegapisz żadnych nowości jeśli chodzi o moje wskazówki oraz językowe eksperymenty i wyzwania! 😉


Rzeczywistość jest bezsłowna

Ale dlaczego tak właściwie jest? Z bardzo prostej przyczyny. Rzeczywistość jest bezsłowna. Wszystko to, co widzimy – świat, drzewa, wycięte drzewa, ptaki, łosie, jelenie, kuropatwy, śmieszne koty z youtube’a, niebo, ziemia, inni ludzie – to po prostu istnieje. Żadna z tych rzeczy nie potrzebuje być nazwana, by istnieć. To my potrzebujemy rzeczywistość nazwać, aby ją uporządkować i zyskać poczucie kontroli, a także być w stanie komunikować się z innymi. Kiedy dziecko rodzi się w afrykańskim lesie tropikalnym, uczy się jak nazwać „słońce”, „niebo”, „drzewa”, „tę panią co śmiesznie wygląda, bo nie ma jednego zęba” w konkretnym języku. Uczy się tego, co jest mu potrzebne.

Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata.
Die Grenzen meiner Sprache bedeuten die Grenzen meiner Welt. (niem.)

Ludwig Wittgenstein – (1889–1951) – austriacki filozof

Istnieje język, w którym jedyne słowa określające kolory to „ciemny” i „jasny”. Jest to język jednego z plemion mieszkajacych w dżungli, które zwyczajnie nie potrzebowało innych określeń. Ba owo plemię nie posiadało nawet specyficznego określenia na niebo! Mieszkało w tak gęstym lesie tropikalnym, że praktycznie zawsze niebo przykryte było koronami drzew. Nikt nie potrzebował takiego słowa. Zatem nie powstało!

Pozostańmy w kontakcie

Więcej na te i inne powiązane tematy postaram się Wam – kochani Czytelnicy – opowiedzieć w kolejnych tekstach. Tymczasem zapraszam Was do czytania artykułów napisanych przez innych autorów. Będziemy opowiadać Wam o językach i kulturach całego świata, będziemy pokazywać, jak skutecznie uczyć się języków i wspólnie będziemy tworzyć społeczność ludzi, którzy wiedzą, że języki to coś więcej niż obowiązkowe przedmioty w szkole, i którzy na swej drodze rozwoju będą się wzajemnie wspierać.

Niezwykle się cieszę, że jesteście tu z nami. Siłujmy razem i pamiętajcie, że trening czyni mistrza! Koniecznie opowiedzcie w komentarzach, jak rozszerzaliście granice swoich światów, ucząc się nowych języków, co wtedy czuliście i co było w tym wszystkim najtrudniejsze.

Dziękuję, Patryk.

*a priori – bez zapoznania się z faktami, uprzedzając fakty; z góry (dosłownie: od pierwszego, z założenia);

Zapraszam także na mój INSTAGRAM, gdzie codziennie staram się opowiadać ciekawostki na temat języków. Jeśli macie jakieś pytania – piszcie na maila patryk@jezykowasilka.pl

Patryk Topoliński

Pomysłodawca i założyciel Językowej Siłki, wyzwania Język w Rok oraz Językowego Sklepu. Wierzę, że nauka języków może być przyjemnością. Jestem psychologiem i trenerem językowym oraz poliglotą. Wierzę, że każdy język jest kluczem do nowego świata i nowej rzeczywistości. „Żyjesz tyle razy, ile znasz języków”. Ja żyję 10 razy: po polsku, angielsku, hiszpańsku, niemiecku, włosku, grecku, francusku, szwedzku, rosyjsku i portugalsku (wariant brazylijski). Jestem autorem książek na temat samodzielnej nauki języków (ponad 4000 Czytelników), twórcą autorskiej metody i kursu online Język w Rok. Prowadziłem też wykłady na uczelniach (m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie Warszawskim) oraz współpracowałem z przedsiębiorcami i sportowcami, pomagając im osiągać językowe cele.

5 comments

  • Jacek Morawski pisze:

    Jacek Morawski
    Muszę przyznać że bardzo ciekawy artykuł, pokazujący jak język może kształtować rzeczywistość i na nią wpływać. Dla mnie osobiście język jest wyrazem człowieczeństwa i z pewnością to język tworzy wyobrażenie o otaczającym nas świecie , tak jak ten przykład o braku słowa „niebo” u jednego z plemion. Ja osobiście mogę się podzielić moim niewielkim doświadczeniem jeśli chodzi o język niemiecki, który bardzo często zadziwia mnie swoją precyzją pojęć jak i dokładnością opisów faktów, wydarzeń, czy zjawisk. Przykładem jaki mogę podać na szybko jest der Weihnachtsbaum czyli drzewo bożonarodzeniowe ( nasza choinka), my posiadamy na określenie drzewa które przystrajamy w Boże Narodzenie nazwę własną, Niemcy stosują natomiast opis tego drzewa. Oczywiście przykładów można mnożyć. Na koniec dodam oczywiście że czekam na więcej przez pana napisanych artykułów i już dawno nie spotkałem nikogo kto by pisał z taką pasją i zapałem. Ich wünsche alles gute. ( Życzę wszystkiego dobrego ?)

    • Patryk Topoliński pisze:

      Dziękuję za miłe słowa. Myślę, że poruszyłeś tu bardzo ciekawe zjawisko z zakresu socjolingwistyki, jakim jest coś takiego jak „charakter narodowy”. Czy to Niemcy, czy Polacy, czy Hiszpanie mają swoje cechy charakterystyczne. I my te cechy wraz z językiem – ucząc się go – możemy przejąć. Ja mówiąc po hiszpańsku jestem dużo bardziej wyluzowany, po angielsku zaś hmmm… odważny, taki… amerykański 😉 A teraz uczę się m.in. niemieckiego i myślę, że używanie go do wszelkich analiz to świetny pomysł. 🙂 O tym pewnie też kiedyś napiszę, jak można te „wahania” cech charakteru wykorzystać, płynnie przechodzić z jednych w inne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

✅ Jak nauczyłem się języka w rok? | Bezpłatne szkolenie online | Kliknij i zapisz się teraz! ⭐️