Jacek Broda Stasiorczyk – mini wywiady z Językowymi Siłaczami #26

Przed Wami, bez zbędnego wstępu – Jacek Broda Stasiorczyk!

Wywiady z Językowymi Siłaczami swoją premierę mają co piątek w grupie Językowa Siłka na Facebooku. Wywiad z Jackiem ukazał się oryginalnie w tym miejscu i tam też miała miejsce dyskusja członków naszej społeczności dotycząca tej rozmowy.

Opowiedz nam swoją językową historię – jakich języków się uczysz i dlaczego?

Angielski – zacząłem dość wcześnie i przypadkowo, bowiem w dzieciństwie miałem przez kilka lat niekodowany Canal+ po angielsku, więc miałem codzienny kontakt z angielskim oglądając bajki. Od małego grałem też dużo w gry, część była po angielsku, więc siłą rzeczy kontakt z językiem miałem non stop i pomimo totalnego braku znajomości gramatyki dobrze rozumiałem sam język. W szkole angielski miałem dopiero w liceum, i to tylko przez 2 lata, potem jeszcze 2.5 roku na studiach. W tym czasie na pewno zyskałem wiedzę na temat gramatyki, ale nigdy jej do końca nie ogarnąłem, do dziś mam ogromny problem z budowaniem skomplikowanych zdań. Z drugiej strony, może to niepopularne co teraz napiszę, ale angielski bardziej traktuję jako narzędzie i specjalnie nie zależy mi na tym czy od czasu do czasu do wywiercenia dziury użyję wiertarki Bosch czy firmy Wiertarex. Liczne wymiany i przebywanie w środowisku szeroko pojętych “erasmusów” pozwoliło mi pozbyć się kompleksów z powodu mojej gramatyki, bowiem dla prawie wszystkich w tej grupie jest to język obcy, każdy robi błędy kalkując swój język ojczysty na angielski i nikt nie zwraca uwagi na pomyłki. Najważniejsze to się zrozumieć, dogadać i fajnie spędzić czas.

Niemiecki – miałem go 12 lat w szkole i na kursach, ale to wszystko jak krew w piach. Po 9 latach od skończenia nauki jestem w stanie dogadać się na jakieś podstawowe tematy, zapytać o drogę czy przeczytać instrukcję w biletomacie, ale to raczej tyle. Zastanawiam się nad tym by do niego wrócić, bo jednak w tym przypadku kluczowa jest gramatyka, a tę zrozumiałem dopiero na studiach. Myślę, że z dzisiejszą wiedzą byłbym się w stanie go w końcu nauczyć.

Rosyjski – fascynacja tym językiem zaczęła się w dzieciństwie, rosyjskie bajki, muzyka, masa rosyjskich książek, Mała Moskwa (jestem z Legnicy) – tych czynników jest dużo. Zacząłem w gimnazjum samemu się uczyć czytać, potem pisać, trochę liznąłem gramatykę. Praktycznie nie uczyłem się go na studiach, bo ciężko nazwać roczne półtora godziny lektoratu w tygodniu w 15 osobowej grupie za szczególnie efektywne. Najwięcej nauczyłem się rosyjskiego na studiach, spędzając czas na wymianach na Litwie i Ukrainie i poznając tam rosyjskojęzyczne osoby i po prostu z nimi rozmawiając. Słucham też dużo rosyjskiej muzyki, oglądam programy podróżnicze oraz rozrywkowe.

Ukraiński – miałem go w licealnych planach na studia, za drugim razem kiedy nie dostałem się na filologię rosyjską, poszedłem na ukraińską. Nie żałuję tej decyzji, z perspektywy czasu był to trafiony wybór. W 2012 roku nie było to takie oczywiste. Naukę na studiach uzupełniałem metodą zwaną całkowitym zanurzeniem, mieszkałem też pół roku we Lwowie. Zdecydowanie jest to język, którym władam najlepiej.

Białoruski – przyszedł niejako w pakiecie z ukraińskim i rosyjskim, zdecydowanie najgorzej go znam z tych trzech. Mam na myśli to, że prawie całkowicie go rozumiem, ale sam z siebie mam problemy, żeby go używać. Nie najgorzej mówię i piszę, ale mam opory i często nie pamiętam słów, trzeba improwizować. Też piszę to jako przestrogę, bowiem w powszechnej opinii trzy wschodniosłowiańskie języki są traktowane jako jeden z delikatnymi różnicami, co jest nieprawdą i krzywdzące. To tak samo jakby ktoś powiedział, że znając polski i czeski to jest to samo co znać dolnołużycki czy słowacki. No nie jest, mimo wielu podobieństw. Dlatego białoruski w wielu sytuacjach zaskakuje i cały czas przypomina, żeby nie traktować go z góry mając dobrą znajomość rosyjskiego i ukraińskiego.

Litewski – zdecydowanie moje największe wyzwanie językowe, są okresy lepsze i gorsze, lepiej rozumiem i posługuję się pisanym, niż mówionym. O jego nauce trochę zadecydował przypadek, kiedy na Uniwersytecie Wrocławskim znalazłem ogłoszenie o naborze do Studium Języka i Kultury Litewskiej w 2011 roku, zapisałem się w 2012 a potem już jakoś poleciało. Do tego stopnia, że do 2020 prawie 3 lata spędziłem na Litwie.

Dolnołużycki – krótki, epizod kiedy chodziłem na zajęcia z tego mało znanego języka, który okazał się fascynującą przygodą. Niestety, jest prawie na wymarciu, nie ma za dużo materiałów do niego, ani nie ma się zbytnio jak w nim zanurzyć

Prócz powyższych miałem jeszcze łacinę i starocerkiewnosłowiański, wystarczy, że napiszę, że… zdałem!

Jakie są Twoje ulubione metody nauki języków? Jak w tym momencie wygląda Twoja nauka?

Staram się na początku zrozumieć takie rzeczy jak podstawy gramatyki, odmiany oraz dostrzec pewną logikę, zestawiając to z wiedzą, którą mam. Dlatego na przykład ucząc się języków słowiańskich nie ma sensu uczyć się wszystkiego. Staram się wyłapywać analogię, zrozumieć główne różnice i uczyć się tego, co jest inne. Tak samo z litewskim, którego gramatyka ma wiele podobnych cech z językami słowiańskimi, niekoniecznie tylko w polskim wystepującymi. W mojej opinii najważniejsze jest całkowite zanurzenie w języku, jednak wpierw trzeba złapać pewne podstawy, żeby zrozumieć cokolwiek poza podstawowymi zwrotami. Błędy są czymś naturalnym i nikt wam głowy nie urwie jeśli je popełnicie, przekazując w tym samym czasie wszystko co chcieliście. Dążenie do perfekcji językowej jest drogą, nie stawiajmy sobie sami na nich szlabanów

A jakie są w tym momencie Twoje największe językowe zagwozdki? Z czym masz problemy, jak starasz się sobie z nimi radzić oraz w czym inni Siłacze mogliby Ci pomóc?

W tym momencie chyba mam największy problem z tym, że ciężko używać wszystkich języków równolegle w jednakowym stopniu, przez co najbardziej tracą te słabsze. Jestem też na tym etapie, że nie widać już konkretnych wzrostów, to jest już bardziej mozolne podtrzymywanie tego co się umie dotychczas i stopniowe, powolne rozszerzanie leksyki. To ten najgorszy już etap drogi, kiedy mijasz kolejne słupki przy drodze, a na żadnym z nich nie ma liczb.

Powiedz coś więcej o sobie – czym się zajmujesz w życiu? Co jest dla Ciebie ważne? Jakie masz pasje, co Cię inspiruje?

Jestem doktorantem historii na Uniwersytecie Wrocławskim, piszę pracę na temat polskojezycznej oświaty na Litwie w miedzywojniu. Lubię podróżować, gotować i przede wszystkim jeść, co łączę kompromisowo w postaci gastroturystyki. Interesuje mnie wszystko co mnie zainteresuje, potrafię o 21 zacząć oglądać film o rosyjskim dialekcie na Alasce, by o 4 rano seans skończyć filmem instruktażowym o hodowli dżdżownic. Jak do tego doszło, nie wiem.

Czy chcesz przekazać Językowym Siłaczom coś jeszcze od siebie?

Czasem warto wszystko obrócić o 360 stopni. Nie dla samej zmiany, ale po to by zobaczyć jak wyglądać świat wokół. Kapusta zawsze psuje się od głowy.

Redakcja

Wierzymy, że nauka języków może być przyjemnością. Że otwartość na ludzi i kultury jest siłą napędową nowoczesnego świata. Inspirujemy Polaków do nauki języków. Z nami żaden język nie jest obcy!