Grafika: Dziewczyna z książką i lupa. Napis: autor tłumaczowi.

Młodemu tłumaczowi… autor (komentarz)

Kiedy autor daje tekst młodemu tłumaczowi, by ten się z nim zmierzył, a potem piszą się komentarze. Zobaczcie przekład z dwóch perspektyw!

Nigdy nikt mnie jeszcze nie tłumaczył. Zazwyczaj tłumaczyłam się sama. Tym razem jednak uznałam, że tak będzie najprościej, ale też i ciekawiej. Któregoś dnia napisała do nas Kasia Sanecka z prośbą o możliwość przetłumaczenia kilku tekstów (z polskiego na angielski) w ramach praktyk studenckich. Oto, co udało się zrobić młodemu tłumaczowi.

Rozmowy trwały – ostatecznie Kasia dostała dwa moje teksty. Umówiłyśmy się, że o jednym z nich nasza praktykantka napisze artykuł, a ja dopiszę komentarz. Artykuł Kasi Wyzwania młodego tłumacza oparty jest na tłumaczeniu mojego, zatytułowanego Ten obcy?. Teraz czas na odautorski komentarz.

Oryginał zaczyna się z doświadczenia

To były czasy, kiedy fascynowałam się myślą Baumana. Byłam w trakcie pisania pracy magisterskiej na temat plakatów Loesje (tworzonych od lat 80. w Holandii, a obecnie na całym świecie, także w Polsce) i szukałam kolejnych źródeł, a może bardziej inspiracji, które popchnęłyby mnie i moje pisanie. Potrzebowałam szerszego spojrzenia na społeczeństwo krytycznym wzrokiem: jakichś teorii społecznych, jakichś teorii kultury… . Baumana wypożyczyłam i z Baumanem pojechałam do Warszawy na XV Wschodnią Szkołę Zimową organizowaną przez Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Był luty–marzec 2018 i właśnie wróciłam z Moskwy z międzynarodowej konferencji poświęconej językowi rosyjskiemu, kulturze i metodyce uczenia rosyjskiego jako obcego (РКИ – русский как иностранный).

Bauman, a więc tłumaczyć z tłumaczenia?

Baumana nie czytałam w oryginale. Z uniwersyteckiej biblioteki wzięłam polską wersję jego książki Modernity and Ambivalence. Po polsku nazywa się ona Wieloznaczność nowoczesna, nowoczesność wieloznaczna, a przetłumaczyła ją  żona autora – Janina. Spodobała mi się, zwłaszcza część związana z Obcym. Uderzyły mnie problemy asymilacji i fragment o różnicy między przyjaciółmi, wrogami a Obcym właśnie, którego nie można tak sobie po prostu skategoryzować. To wszystko czytałam w momencie, gdy najpierw sama byłam „obca” (obca w wielkim ruskim mieście), a potem z „obcymi” mieszkałam przez dwa tygodnie w Warszawie (obcy w wielkim polskim mieście).

Wiedziałam, że Kasia musi sięgnąć po oryginał. Wiedziałam też, że to będzie dopiero pierwsze z kilku wyzwań, jakie ją czekają. Cieszę się, że go znalazła zamiast męczyć się z wymyślaniem koła na nowo.

Radość autora, tragedia tłumacza

Ciekawe, co się śni młodemu tłumaczowi, a co doświadczonemu. Mam nadzieję, że Kasi nie śniły się problematyczne zwroty z mojego artykułu. Wtedy, kiedy go pisałam, szalałam z tekstem i formą. Nowotwory językowe, dwa potężne działy językoznawstwa, mit wielkiego nejtiwa, Rosjanie nie mówią wysoko…  co autor miał na myśli, kiedy to pisał? Nie sądziłam, że już po trzech latach od napisania będę musiała analizować i interpretować swój własny tekst. Na szczęście pamiętałam, jaki miał być przekaz, dzięki czemu Kasia otrzymała satysfakcjonujące odpowiedzi na swoje pytania 😉.

Nowotwory językowe odnosiły się w tym konkretnym wypadku do błędnych form używanych lub tworzonych na poczekaniu przez moich znajomych z obszaru byłych republik radzieckich, kiedy mówili po polsku. Dwa potężne działy językoznawstwa – poetyckie wręcz określenie na fonetykę i fonologię, które są dziedzinami badań związanymi z dźwiękami. Wieloznaczny dział nawet  o zawężonym znaczeniu może być (i rzeczywiście jest) różnie oddawany w języku angielskim (subfields, branches, areas…), tak samo jak sam dział może być synonimem chociażby dziedziny czy dyscypliny.

Mit wielkiego nejtiwa oraz Rosjanie mówią wysoko to już moja szalona radość twórcza. Native speaker przez uczących się często uważany jest za ideał, autorytet i wyrocznię – kluczowe słowo mit miało zasygnalizować zbytnie uproszczenie tej kwestii. Z kolei wysokość mowy Rosjan wiązała się z tonem głosu (wyższym w porównaniu do innych rodzimych użytkowników języka rosyjskiego – na przykład Białorusinów i Ukraińców).

Pułapki!

Chyba najciekawszym wyzwaniem, jakie całkowicie świadomie dałam Kasi, kiedy wybierałam artykuły do tłumaczenia, było użycie rosyjskich wyrazów. Kasia zostawiła oryginalne zwroty, ale zamieniła polską transkrypcję użytą przeze mnie w tekście na angielską. Na to zresztą po cichu liczyłam. Tylko taki jest sens transkrypcji. Pomóc osobie niezaznajomionej z innym alfabetem może jedynie, kiedy będzie zrozumiała. Nie każdą transkrypcję zrozumiemy, ponieważ kierowane są one do użytkowników konkretnych języków. Porównać transkrypcje (i transliteracje) możecie chociażby na stronie transliteracja/transkrypcja online (ushuaia.pl).

Młodemu tłumaczowi…

autor gratuluje 🧡. Nie było to łatwe zadanie, ale Kasia dała z siebie wszystko, co mogła. Może to banał i truizm, jednak dobry przekład jest sztuką, która nie każdemu się uda. Pisałam tekst bardzo osobisty, traktując go jako wprawki w pisaniu. Cieszę się, że Kasia mogła wykorzystać go do swoich wprawek w tłumaczeniu.

Joanna

Joanna Łaszcz

Zakochana w słowach lingwoholiczka, absolwentka filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Gdańskim, pani od rosyjskiego w liceum (a od ponad roku i wychowawczyni). Ma sto pomysłów na minutę i nie zawaha się ich użyć. Tak dla hecy obserwuje i analizuje świat. Uwielbia zastanawiać się nad życiem jednostki w społeczeństwie, a wszelkie zachowania społeczne od razu łączy z uwarunkowaniami kulturowymi. Językowa Siłka to jej ulubiona siłownia. Naczelna i nie tylko ;)