fbpx

Moja mała hiszpańska przygoda

Hiszpania to kraj, który zawsze chciałem bliżej poznać. Hiszpański to język, którego zawsze chciałem się nauczyć. Barcelona to miasto, które zawsze chciałem odwiedzić. Natomiast oglądanie hiszpańskiego futbolu to rozrywka, która pomyślnie może zastąpić mi wizytę w teatrze czy kinie.

Mam na imię Paweł, jednak od nieco ponad trzech miesięcy moje imię w praktyce wygląda trochę inaczej. Tak więc, pomijając bardzo urocze, jednak często nieudane próby wypowiedzenia mojego, wbrew pozorom, nietrudnego imienia, przeszedłem małą transformację ułatwiającą życie wszystkim dookoła i obecnie jestem Pablo. Stało się tak, ponieważ mniej więcej rok temu podjąłem jedną z najbardziej trafnych decyzji, jakie kiedykolwiek pojawiły się w mojej głowie. O czym mowa? Otóż postanowiłem skorzystać z możliwości odbycia części moich studiów za granicą. Nie jest to jakaś nowość i wielkie osiągnięcie, ponieważ z każdym rokiem z programu wymiany studenckiej Erasmus korzysta coraz więcej osób. Jednak dla mnie osobiście miało to specjalny i trochę głębszy wymiar.

Jedyny słuszny kierunek to….

Tak więc, jak można się łatwo domyślić, wybór destynacji mojej wymiany padł na pewne miejsce we wspomnianym kraju położonym na Półwyspie Iberyjskim. Nie była to jednak moja ukochana Barcelona, dumny Madryt, wiecznie słoneczne południe czy zielona północ.

Ciudad de las Artes y las Ciencias – Miasto Sztuki i Nauki w Walencji

Walencja miasto, o którym jeszcze kilka miesięcy temu wiedziałem tyle, że mają tam swoją siedzibę dwa kluby piłkarskie. Słyszałem kiedyś także o jednym z hucznie obchodzonych lokalnych świąt oraz prawdopodobnie mignęły mi przed oczami jakieś zdjęcia i obrazki z najbardziej znanymi budynkami i miejscami miasta. Dzisiaj, po kilkunastu tygodniach spędzonych w tym miejscu, mogę powiedzieć już znacznie więcej na temat samego miasta, jakim jest Walencja, kultury tego miejsca, ludzi, którzy tutaj mieszkają, kuchni i lokalnych specjalności.

Paella Valenciana

Zapraszam do Walencji

Dlatego, jeśli jesteście ciekawi na przykład:

  • dlaczego w marcu Walencja zatrzymuje się na pięć dni i zamienia się w miasto pełne ognia, odgłosów petard, światła i kolorów,
  • skąd pochodzi najlepsza paella w Hiszpanii,
  • czy koryto rzeki płynącej przez sam środek miasta można wypełnić czymś innym niż wodą,
  • lub czy mieszkańcy Walencji i okolic posiadają swój własny język,

zapraszam serdecznie do śledzenia kolejnych wpisów, gdzie postaram się odpowiedzieć nie tylko na te pytania oraz przedstawić w jak najlepszy i najciekawszy sposób wspomnianą przeze mnie Walencję, ale również w miarę możliwości inne równie fascynujące miejsca w Hiszpanii.

Paweł Woźnicki