fbpx
Szwajcaria. Ludzie idący po ścieżce górskiej z kozami i krowami. Po szwajcarsku.
Szwajcaria. Ludzie idący po ścieżce górskiej z kozami i krowami.

A czy Ty umiesz mówić… po szwajcarsku? + KONKURS

Szwajcaria oraz jej bogactwo, także językowe, to temat wbrew pozorom długi i szeroki. Mówić po szwajcarsku może jednak każdy. Joanna Lampka – autorka bloga Szwajcarskie Blabliblu – pisze dlaczego!

Szwajcaria. Niewielki kraj w samym sercu Europy. Banki, krowy i czekolada. I franki, mnóstwo franków, całe Alpy szwajcarskich franeczków. Nic, tylko zarabiać. Jednak, żeby dobrać się do tych bogactw, warto zacząć od nauki lokalnego języka. Jakiego? I tu jest pies pogrzebany!

Po szwajcarsku, czyli jak?

W niewielkiej Szwajcarii mówi się aż w 4 językach (w 5, jeśli doliczymy nieoficjalny angielski). Język większościowy to oczywiście niemiecki, a właściwie dialekt alemański. Posługuje się nim większość Szwajcarów (73%). Francuskiego używa się w części łacińskiej – Romandii położonej na zachodzie kraju (ok. 13% Szwajcarów jest jego użytkownikami), natomiast włoskiego w Tessynie na południe od Alp (ok. 6,5% Szwajcarów). Czwarty język to tajemniczy romansz (retoromański), w którym mówi się w dalekich dolinach hen, hen w Gryzonii na wschodzie Szwajcarii. Posługuje się nim tylko 0,6% mieszkańców i wszyscy jego użytkownicy mówią też po niemiecku lub włosku, ale ich liczba nie spada! Gryzończycy bardzo dbają, żeby ich lokalna mowa przetrwała.

 

Po szwajcarsku.
Mapa języków Szwajcarii.

Jeśli jednak marzy Ci się emigracja do Szwajcarii, najpewniej wybierzesz do nauki język większościowy – niemiecki. W końcu te 73% użytkowników to nie jest aż tak mało. Problemy mogą nastąpić, gdy źle zinterpretujesz tę liczbę.

Pojedziesz do Lugano, a tam:

Buongiorno Signore!

Do Lozanny, a tam:

Bonjour, Monsieur, ça va?

Gdy już dotrze do Ciebie, że te 73% skupia się w jednej części językowej i z wielką ulgą pojedziesz do Zurychu…

Grüezi mitenand!

… to okaże się, że to nie koniec Twoich problemów.

Po szwajcarsku, czyli po niemiecku,

Większościowa część językowa Szwajcarii nieco błędnie nazywana jest niemieckojęzyczną. Schwyzertütsch, tj. dialekt alemański, znacznie różni się od swojego wysokoniemieckiego kuzyna (Hochdeutsch) i nawet Niemcy miewają problemy ze zrozumieniem swoich południowych sąsiadów. Jakiego języka powinieneś uczyć się więc przed przyjazdem do Szwajcarii? Nie ma wyboru – jednak niemieckiego, w jego najczystszej, najbardziej oficjalnej wersji. Po pierwsze, uczenie się w Polski dialektu alemańskiego jest bardzo ryzykowne. W zależności od tego, kto będzie Cię uczył, poznasz tylko jedną z wielu odmian tego języka. Dogadasz się w Zurychu, ale już w Alpach w Oberwallis będziesz mieć problem…

Posłuchajcie, jakie są różnice między wysokim niemieckim, Schwyzertütsch z Zurychu i Oberwallis. W filmiku piękne, jakże praktyczne zdania w stylu: „Przed drzwiami stoją zombie” albo „W staniku są kamienie” 😉

Po drugie, gdy Szwajcar niemieckojęzyczny zorientuje się, że ani w ząb nie rozumiemy jego mowy pożeraczy kamieni, bez wahania (nie mówię, że chętnie!) przejdzie na Hochdeutsch. Każdy Szwajcar mówi również w oficjalnej wersji niemieckiego i nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Natomiast gdy już zamieszkamy w Szwajcarii, wtedy zachęcam do nauki dialektu. Szwajcarzy są o wiele cieplejsi i bardziej otwarci w stosunku do osób, które choć próbują porozumieć się w ich języku.

… po francusku,

A jak jest z francuskim? Uffff, języka francuski używany w Szwajcarii nie jest na szczęście aż tak odmienny od tego z Paryża. Szwajcarzy ponoć mówią o wiele woooooolniej. I żartują z tego nawet w reklamach:

Różnice językowe są niewielkie i zarówno Szwajcarzy, jak i Francuzi są ich świadomi.

Najważniejsza dotyczy odliczania po francusku. Podczas gdy francuskie odliczanie to koszmar uczniów francuskiego, Szwajcarzy wszystko sobie uprościli!

Bo gdy dla Francuzów 70 to „sześćdziesiąt dziesięćsoixante–dix, dla Szwajcarów to jest zwyczajnie septante – bez udziwnień: sept (‘siedem’) + –ante. A francuskie 80, czyli dosłownie cztery dwadzieściaquatre–vingts to po szwajcarsku huitante: huit (‘osiem’) + –ante. 90 w wydaniu francuskim Was powali! Bo to jest: cztery dwadzieścia dziesięćquatre-vingt–dix, a po szwajcarsku zwyczajnie nonante  – neuf (‘dziewięć’) + –ante. Czy już domyślacie się, dlaczego to Szwajcarzy są bogaci? Bo potrafią liczyć (pieniądze) i nie kombinują! 😉

LICZBA PO FRANCUSKU PO SZWAJCARSKU
70 soixante-dix (sześćdziesiąt-dziesięć) septante
80 quatre-vingts (cztery-dwadzieścia) huitante
90 quatre-vingt-dix (cztery-dwadzieścia-dziesięć) nonante

… a nade wszystko po szwajcarsku!

Różnice między francuskim z Paryża i Lozanny są źródłem nieustannych nieporozumień i świetnych anegdotek. Całkiem tak, jak próby dogadania się po francusku świeżutkiego, pachnącego jeszcze Polską emigranta. Chcecie wiedzieć, jak to było ze mną? Odsyłam Was do fragmentu mojej najnowszej książki:

„Jedną z pierwszych wpadek językowych było kurtuazyjne zapytanie kulejącego sąsiada, jak tam jego szynka. Wynikło to z podobieństwa słów jambe (‘noga’) i jambon (‘szynka’). Sąsiad, gdy już otrząsnął się z konsternacji, dostał takiej głupawki, że do dzisiaj mu nie przeszło. Do tej pory na mój widok krzyczy:

– Bonjour, bonjour, Poleczko sąsiadeczko! Melduję, że ja w porządku, żona w porządku, szynka w porządku. A jak tam sąsiadeczka się miewa?

Najgorsze jest to, że powtarza się to tak często, że ja już sama czasem mam wątpliwości, które słowo to szynka, a które noga”.

Macie ochotę na więcej? Szwajcaria, czyli jak przeżyć między krowami a bankami wydana z Wydawnictwem Pascal obfituje w takie emigranckie historyjki. Uwaga! Nie czytajcie, jeśli właśnie bierzecie udział w wyzwaniu „Za żadne skarby się nie zaśmiej”. Bo tak właśnie jest na emigracji – czasem śmiesznie, a czasem strasznie.

Z książki dowiecie się, czy Szwajcarzy są tacy jak w stereotypach – zimni i pracowici, na czym polega etap językowej nieśmiałości tuż po przeprowadzce do nowego kraju, który nazwałam etapem „bezgłośnego bonjour” i jak wygląda demokracja bezpośrednia od kuchni.

Zachęciłam?

Autorem głównego zdjęcia jest Grzegorz Kieć.

KONKURS

Mam dla Was konkurs, który pozostaje w klimacie zabawnych pomyłek językowych. Jeśli lubisz czytać i masz ochotę, żeby Szwajcaria, czyli jak przeżyć między krowami a bankami znalazła się na Twojej półce, opisz w komentarzu swoją zabawną sytuację/pomyłkę językową za granicą – na emigracji lub na wakacjach. Autorzy trzech najciekawszych komentarzy otrzymają książkę Szwajcaria, czyli jak przeżyć między krowami a bankami. Bilet w jedną stronę Joanny Lampki.

  1. Czas trwania konkursu: 3 dni – od 04 do 07 maja 2020, do godziny 9.00.
  2. Ogłoszenie wyników: 8 maja 2020.
  3. Nagrody są wysyłane tylko na terenie Polski.
  4. W konkursie biorą udział komentarze z bloga, fanpejdża i grupy.
  5. Dozwolona nieograniczona liczba komentarzy konkursowych.
  6. Dane adresowe wygranych konkursu będą używane wyłącznie na potrzeby wysyłki nagród.

Książka "Szwajcaria, czyli jak przeżyć między krowami a bankami. Bilet w jedną stronę". Autor: Joanna Lampka.

Joanna Lampka – pisarka, tłumaczka i nauczycielka języka polskiego dla obcokrajowców. Od 8 lat mieszka w małym miasteczku Morges we francuskojęzycznej części Szwajcarii. Autorka bloga o Szwajcarii Szwajcarskie blabliblu i 3 książek o Szwajcarii. Ostatnia Szwajcaria, czyli jak przeżyć między krowami i bankami. Bilet w jedną stronę pachnie jeszcze farbą drukarską! Więcej o książce przeczytacie na portalu lubimyczytac.pl.

Szwajcarskie blabliblu. Blog Joanny Lampki.