Rozmowa w języku obcym

Rozmowa w języku obcym – 5 sposobów by przyspieszyć progres i zacząć MÓWIĆ

Rozmowa w języku obcym wydaje Ci się czymś nieosiągalnym? Sprawdź 5 sposobów na to, by zacząć wreszcie rozmawiać! Nie pożałujesz! 😉

Pracuję właśnie nad artykułem na temat tego jak przełamać barierę w mówieniu. W trakcie prac nad tym tekstem uświadomiłem sobie, że najpierw chciałbym napisać kilka słów dla osób, które jeszcze owej bariery nie mają… ale niebezpiecznie się do niej zbliżają. Skąd to wiem? Po opanowaniu podstaw – kiedy to moim zdaniem ważniejsze jest skupienie na fundamentach niż mówieniu – każdy tydzień nauki, kiedy w żaden sposób nie ćwiczysz mówienia, a trenujesz bierne sprawności (czytanie, słuchanie), przybliża Cię do problemów z przekładaniem wiedzy, którą masz w głowie, na dobieranie słów, rozmowę oraz myślenie w nowym języku. Czyli coś, co najczęściej określamy mianem mitycznej bariery językowej. Sposoby na naukę konwersacji, które opisuję w tym artykule, można określić jako dbanie o językowe zdrowie. Jeśli nie zadbasz o nie dziś, jutro może być już za późno. Marzy Ci się rozmowa w języku obcym? Czytaj uważnie!

Ostrzegam! Artykuł jest bardzo obszerny i jeszcze bardziej praktyczny, a metody w nim przedstawione pomogły mi oraz wielu moim klientom usługi treningów językowych. Istnieje ryzyko, że po jego przeczytaniu niebezpiecznie zmienisz swoje podejście do rozmów w języku obcym i pojawi się nieodparta potrzeba wypróbowania wymienionych metod jak najszybciej. Zastanów się zanim zaczniesz czytać. 😉 

Pamiętaj, aby dostosować naukę do Twoich potrzeb i Twojego celu. Jeśli wiesz, że rozmowa w języku obcym będzie dla Ciebie ważna na co dzień, już od wczesnego etapu nauki staraj się ćwiczyć mówienie.

Rozmowa w języku obcym – wyjątki

Jak zawsze, są też pewne wyjątki, aczkolwiek w tym wypadku z całą pewnością mogę stwierdzić, że wyłącznie potwierdzają one regułę. Za chwilę przedstawię dwie sytuacje, w których nie polecam Ci ćwiczyć rozmów w języku obcym. Serio. Nie jest to coś obowiązkowego dla każdej istoty ludzkiej. Jednakże umówmy się tak – jeśli żadna z poniższych dwóch sytuacji Ciebie nie dotyczy, weź sobie do serca 5 zasad jakie przedstawiam w głównej części artykułu.

Nie musisz mówić od pierwszego dnia

Pierwszą sytuacją, w której odradzam Ci ćwiczenie mówienia jest sam początek nauki języka obcego. Szczególnie jeśli po prostu nie lubisz tego robić. Owszem, wiele osób poleca rzucanie się na głęboką wodę już pierwszego dnia, ale nie jest to obowiązkowe dla wszystkich. Głównym zwolennikiem tej metody jest irlandzki poliglota Benny Lewis. Benny zaczyna rozmawiać w nowym języku już… pierwszego dnia i po prostu dużo uczy się podczas rozmów. Natomiast równie wielu poliglotów (albo nawet większa ich liczba), woli na samym początku raczej obserwować, przesiąknąć językiem. Przyswajać go raczej, niźli używać.

Osobiście mam tak, że przez pierwszych kilka tygodni/miesięcy, raczej nie rozmawiam w nowym języku i w pewnym momencie czuję, że to jest ten moment, kiedy warto zacząć. Zazwyczaj rozpoznaję go po tym, że zaczynam naturalnie mówić w nowym języku… do siebie oraz zaczynam w nim myśleć. Czasem taki moment nadchodzi po kilku miesiącach, czasem po kilku latach. Niemniej stąd już krótka droga do rozmów z native speakerami. O tym jak uczyć się, by myślenie w obcym języku było naturalne opowiadałem między innymi w publikacjach na temat całkowitego zanurzenia oraz nauki słówek.

Ach, byłbym zapomniał! Jeśli nie decydujesz się na ćwiczenie mówienia na poziomach A1, A2, pamiętaj, aby koniecznie ćwiczyć w tym czasie wymowę! W innym wypadku możesz się obudzić ze złymi nawykami niepoprawnej wymowy, które ciężko będzie potem wyplenić.

Więcej o nauce wymowy dowiesz się w tym filmie.

Nie każdy jest urodzonym (roz)mówcą

Jeśli jesteś osobą, która z natury jest nieśmiała i nawet rozmowa w języku polskim nie przychodzi Ci z łatwością… dlaczego sądzisz, że z językiem obcym miałoby być łatwiej? Realistycznie – a nie życzeniowo – rzecz ujmując, będzie Ci trudniej niż urodzonym duszom towarzystwa. Nie oszukujmy się. Ale prawda jest taka… że nikt Ci duszą towarzystwa być nie każe. Niezależnie od języka, jakiego w danej chwili używasz.

Pamiętaj, że bardzo ważne jest, aby cały proces nauki dopasować do swoich potrzeb. Jeśli już teraz wiesz, że języka, którego się uczysz nie będziesz używać do rozmów w języku obcym, to śmiało możesz zamknąć ten artykuł i z uśmiechem na ustach ćwiczyć bierne sprawności. Jeśli naprawdę nie potrzebujesz umieć swobodnie rozmawiać, ale już np. zależy Ci bardzo na płynnym czytaniu lub słuchaniu. Śmiało! Idź w tym kierunku i nie daj sobie wmówić, że koniecznie zawsze i wszędzie musisz się uczyć poprzez rozmowę. Jeśli języka będziesz używać do czytania książek lub oglądania filmów, skup się na tym w swojej strategii.

Domyślam się jednak, że raczej nie jesteś osobą aż tak skrajnie niepotrzebującą umiejętności swobodnego rozmawiania w Twoim nowym języku. Nawet osoby skrajnie nieśmiałe czasem mają potrzebę, by po prostu pogadać. 😉 Być może odnajdujesz w powyższym opisie jakąś część Ciebie, ale równie duża część zdaje sobie sprawę, że przyjdzie Ci w życiu rozmawiać w języku obcym oraz, że jest to umiejętność, która realnie Ci się przyda. Jeśli tak jest, zapraszam do dalszej lektury. Nie taki diabeł straszny. Namalujmy zatem nowy obraz.

rozmowa w języku obcym strach
Pierwszych kilkadziesiąt, a może i kilkaset rozmów w języku obcym nie będzie łatwych ani komfortowych. Ale uczucie po pierwszej, swobodnie przeprowadzonej rozmowie w nowym języku jest bezcenne.

1) Rozmowa w języku obcym – zaakceptuj błędy!

Zacząć musimy od kwestii nieco bardziej psychologicznej, niźli stricte językowej. Błędy, ach błędy… Ileż w życiu byłoby prościej, gdyby mieć pewność, że nie popełnimy żadnego błędu. W nauce języków również. Wyobraź sobie sytuację, w której masz pewność, że będziesz mówić w 100% bezbłędnie… A teraz przestań to sobie wyobrażać. To po prostu nie jest realne. Największym błędem w nauce mówienia jest bezpodstawna wiara w to, że można ot tak, po pstryknięciu palcem zacząć mówić bezbłędnie.

Możesz nawet zapisać sobie mniej więcej taką sentencję:

Błędy to naturalny element procesu nauki. Błędy w mówieniu nie są anomalią. To ważna część procesu nauki. 

A co jeśli się boję? Nic. Nadal się boję, ale to robię. Mając szwedzki na poziomie takim sobie, bardzo bałem się wyjechać do pracy do Szwecji z wymaganym językiem szwedzkim, ale zależało mi na tym i to zrobiłem. W międzyczasie douczyłem się potrzebnego w tej pracy słownictwa i szef był ze mnie zadowolony. Bałem się założyć własną firmę, nie mając wówczas pojęcia jak to wszystko zorganizować. Ale – dokładnie tak – zależało mi na tym, więc dowiedziałem się jak to zrobić, a potem to zrobiłem. Podobnie jest z nauką języków. Jechać do Grecji w grudniu 2019, by pierwszy raz rozmawiać na żywo z Grekami w Grecji po grecku… bałem się niezmiernie, bo nie miałem pojęcia jak to wyjdzie. Jak to powiedział o sobie ceniony przeze mnie psycholog, Jacek Walkiewicz: kiedyś się bałem i nie robiłem, a teraz się boję i robię.

Oczywiście, strach jest ważny. Ale jest ważny jeśli jest uzasadniony. Uwierz mi – a uczę się języków od kilkunastu lat – nigdy nie miałem sytuacji, kiedy ktoś mnie wyśmiał bo zrobiłem błąd w języku. Żaden native speaker przy żadnej z rozmów nie stwierdził “co za głupek, źle odmienił czasownik”. Naprawdę, nie ma się czego bać. A stres? Stres jest wspaniały – o ile nie stresujemy się bez przerwy. Wiesz dlaczego stresujesz się rozmową? Bo jest dla Ciebie ważna i jest dla Ciebie wyzwaniem. Wspaniale! Twój organizm przygotowuje się do tego wyzwania, serce bije szybciej, skupienie wzrasta, masz gotowość do działania. Stres też jest normalnym, fizjologicznym zjawiskiem. Stres jest narzędziem, ale to jak je wykorzystasz zależy tylko od Ciebie. Moja propozycja jest taka: wykorzystaj je do zbudowania swojej umiejętności mówienia w języku obcym, a nie do burzenia swoich marzeń.

Motywacja czy samodyscyplina?

Jestem wielkim fanem samodyscypliny oraz nawyków. Ten artykuł pewnie by nie powstał, gdyby nie mój nawyk codziennego pisania treści oraz samodyscyplina i wytrwałość w tym zakresie. Choć przyznaję, że wyrobienie tego nawyku nie przyszło mi łatwo i przez długi czas pisałem falami. A co do motywacji? Cóż, mam do niej nieco inne podejście niż kiedyś. Opieram swoje działania na dyscyplinie, a motywacja… jest tego efektem. Dokładnie tak. Nie czekam na motywację, tylko poprzez moje działania ją… produkuję, wytwarzam, kreuję (zwał jak zwał). Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej na temat mojego podejścia do motywacji, przeczytaj poniższy artykuł:

2) Rozmowa w języku obcym – nie kombinuj, mów prościej!

Okej. Załóżmy, że akceptujesz już fakt, iż pojawią się błędy. Ponadto masz motywację do działania lub po prostu masz już nawyk nauki języka. Jesteś jednak dopiero na początkowym etapie nauki języka. Znasz – dajmy na to – kilkaset konstrukcji w języku, podstawowe czasowniki oraz podstawowe struktury gramatyczne. Była też okazja popracować trochę nad wymową, uczysz się już od kilku tygodni i czujesz gotowość, by postawić kolejny krok.

Zaczynasz zatem rozmowę i chcesz opowiedzieć o swoich planach na wakacje:

W głowie układasz sobie zdanie:

W lipcu polecę na objazdową wycieczkę do Tajlandii z moją żoną i dziećmi.

Pojawia się jednak problem. Okazuje się, że zdanie dotyczy przyszłości, a Ty nie znasz czasu przyszłego. Jakby tego było mało, nie wszystkie słowa są Ci znane. Abstrahując już od tego, że – eufemistycznie rzecz ujmując – niekoniecznie warto tłumaczyć zdania słowo w słowo. Czy to moment aby się poddać? Rozłóżmy to na czynniki pierwsze. Załóżmy, że masz następujące braki:

  1. nie znasz nazw miesięcy, więc nie wiesz jak powiedzieć lipiec
  2. niestety nie znasz czasownika “polecieć”, ani nie wiesz nawet jak w Twoim nowym języku określić “samolot”
  3. nie masz zielonego pojęcia jak przetłumaczyć “objazdową wycieczkę”
  4. nigdy wcześniej nie spotkałeś się w tym języku z nazwą “Tajlandia”
  5. jakby tego było mało, co prawda wiesz jak powiedzieć “dzieci”, ale zapomniałeś jak w nowym języku jest “żona”

Wygląda to słabo, prawda? W zasadzie na każdym kroku czegoś Ci brakuje. Czy aby na pewno? Załóżmy, że masz z kolei następujące, acz nieco mniej imponujące zasoby:

  1. nie znasz nazw wszystkich miesięcy, ale wiesz jak powiedzieć “lato”
  2. na szczęście znasz czas teraźniejszy i umiesz go używać w prostych zdaniach, ponadto znasz czasownik “chcieć” i umiesz go odmieniać oraz znasz bezokolicznik “pojechać”
  3. wiesz jak powiedzieć “Azja”
  4. znasz określenie “rodzina” oraz – oczywiście – masz do dyspozycji imiona wszystkich jej członków

Czy jeśli powiesz – a przypominam, uczysz się dopiero od kilku tygodni – takie zdanie, myślisz, że native speaker Cię zrozumie czy zrobi wielkie oczy?

W lipcu polecę na objazdową wycieczkę* do Tajlandii z moją żoną i dziećmi.

Latem chcę pojechać do Azji z rodziną: [tu imiona].

 

*objazdową wycieczkę nie znając takiego określenia, można po prostu pominąć, ponieważ nie jest tu kluczowa dla kontekstu i zrozumienia całości

 

Jest podobnie oraz poprawnie, tylko skorzystaliśmy po prostu z dostępnych nam zasobów. Oczywiście, nie podaliśmy dokładnego terminu, ktoś może nie wiedzieć, które to imię żony, a które to imię córki, nie dodaliśmy tego, że będzie to objazdowa wycieczka, ani nie wiadomo nawet o jaki konkretnie kraj chodzi, ale… da się nas zrozumieć? Owszem. Jest poprawnie? Owszem. Zachowaliśmy ogólny sens wypowiedzi? Owszem. Czy mieliśmy inne rozwiązanie poza milczeniem? No niekoniecznie.

Uff. Mam nadzieję, że naszkicowałem to w zrozumiały sposób. 🙂

Kilka uwag

Oczywiście, można powyższemu przykładowi zarzucić, że np. dla niektórych osób część słów w drugim zdaniu jest w zasadzie łatwiejsza od pierwszej. Pewnie, że tak: ktoś może – odwrotnie niż w przykładzie – znać nazwy miesięcy, a nie znać nazw pór roku. Ktoś może znać nazwę kraju Tajlandia, a nie znać nazw kontynentów. I tak dalej, i tak dalej. Równie dobrze taka osoba po przerobieniu poziomu A1 może znać wszystkie te słowa albo, w niektórych przypadkach, nie znać żadnego z pary słów. Jednakże nie o to w tym przykładzie chodziło. Chciałem po prostu zaprezentować, że warto się skupić na tym jakie mamy zasoby w języku obcym i starać się je maksymalnie wykorzystać. Jednocześnie pilnując się i starając się, o ile tylko to możliwe, nie tłumaczyć zdań w głowie z jednego języka na drugi.

Jasne, to też trzeba wyćwiczyć. Nie jest tak, że skończysz czytanie tego artykułu, pójdziesz porozmawiać w obcym języku będąc na poziomie A1/A2 czy nawet B1 i nagle magicznie będziesz dobierać z tych słów które znasz te odpowiednie i tworzyć zgrabne wypowiedzi. W moim wypadku przy nauce języka szwedzkiego – kiedy nie mając dużego zasobu słownictwa, musiałem składać wypowiedzi z tego co miałem, bo trzeba było tu i teraz rozmawiać w tym języku z klientami, którzy czekali na pomoc – zadziałało to świetnie (pracowałem kilka lat temu przez całe lato na recepcji szwedzkiego campingu). Zdarzało się też, że robiłem wielkie oczy i prosiłem szefa o pomoc, ale klienci nigdy nie skrytykowali mnie za to, że dopiero uczę się języka. Jak wszystko, kompetencja  umiejętnego korzystania z zasobów słownictwa, również wymaga treningu i powtórzeń. Jednakże zdecydowanie warto. Tym bardziej, że dzięki takiemu rozwiązaniu mówisz prosto, acz poprawnie. To tak dla tych, którzy nadal boją się błędów. 😉

rozmowa w języku obcym skupienie
Zautomatyzowanie przewidywalnych aspektów konwersacji pozwala się skupić na tym, co nowe i trudne. Dzięki temu rozmowa w języku obcym nie będzie już taka straszna!

Jeśli chcesz odkrywać ze mną radość z nauki języków również na YouTube, kliknij TUTAJ i zasubskrybuj mój kanał Język w Rok! 🙂

 

3) Rozmowa w języku obcym – zautomatyzuj podstawowe zwroty…

Kiedy prowadzisz rozmowę twarzą w twarz w języku obcym, czas jest bezcenny. Nie możesz nagle się wyłączyć, ani przygotowywać odpowiedzi przez klika minut. Musisz złożyć swoją wypowiedź bardzo szybko i przy okazji być w stanie zrozumieć wypowiedź interlokutora oraz na nią zareagować. Brzmi jak bardzo skomplikowany proces, bo i taki rzeczywiście jest. Swoją drogą, właśnie dlatego mówienie w języku obcym jest trudniejsze niż rozumienie języka obcego. Stworzenie jakiejś wypowiedzi jest z natury bardziej skomplikowane niż rozszyfrowanie komunikatu. To my musimy dobrać słowa i złożyć z tego sensowną gramatycznie całość. Dlatego wiele osób ma właśnie barierę w mówieniu. Prowadzenie rozmowy – po prostu – jest trudniejsze niż np. czytanie. Koniec i kropka.

Wracając jednak do tytułu tego nagłówka: “zautomatyzuj podstawowe zwroty”…

… by móc się skupić na tych rzeczywiście trudnych kwestiach.

Rozmowa w nowym języku będzie nie lada wyzwaniem. Jednakże nie zamierzamy się poddawać, prawda? Jak już ustaliliśmy, czasu nie ma. Dlatego warto przygotować się zawczasu. Zauważ, że początek większości rozmów z nowo poznaną osobą jest identyczny. Zazwyczaj musisz się przedstawić, opowiedzieć trochę o swojej pracy/studiach/hobby, często pada też pytanie dlaczego uczysz się języka x. Czasem ktoś zapyta o rodzinę, czasem o powód przebywania w danym kraju (jeśli prowadzisz rozmowę za granicą). Przydałoby się też umieć zapytać o to i podobne kwestie Twojego rozmówcę.

Wyobraź sobie, że na takie okazje dysponujesz całym arsenałem poprawnych, zwinnych wypowiedzi, które możesz zastosować w przypadku powyższych pytań. Czyż nie byłoby to zbawienne? A przecież możesz podczas nauki spędzić trochę czasu na wyćwiczeniu tego typu wypowiedzi. Może Ci w tym pomóc nauczyciel lub znajomy native speaker albo po prostu dowolna osoba, która zna Twój nowy język na odpowiednim poziomie. Możesz pomyśleć, że jest to sztuczne lub bezsensowne, ale… nie zgodzę się z Tobą. 😉

Po pierwsze, ćwiczysz mówienie o sobie, a przecież niemal zawsze rozmawiamy o sobie lub rzeczach, które są nam bliskie. O tym jak ważna jest personalizacja procesu nauki, pisałem w moim ostatnim artykule na temat tego czym jest (i czym nie jest) samodzielna nauka języków. Dzięki ćwiczeniu rozmowy na tematy nam bliskie, poznamy też nowe słówka związane z nami i ważne dla nas, a ponadto powtarzając te konstrukcje do siebie, będziemy mieć okazję poćwiczyć wymowę oraz zwiększyć swoją pewność siebie w rozmowie w języku obcym. Dlatego tak ważna jest nauka słownictwa w kontekście (np. dialogach).

Oczywiście nie będziesz mówić jak automat w 100%, ale jeśli nie będziesz się 100 razy zastanawiać nad odpowiedziami na najprostsze i najpopularniejsze pytania, zachowasz energię, której potrzebujesz, aby wyłapać z kontekstu wypowiedzi Twojego rozmówcy, zwroty, które są na Twoim poziomie istotnie trudne. Dzięki temu rozmowa na tym etapie w ogóle będzie możliwa.

Zakładając, że ukończyłeś poziom A2, to na 99% Twój rozmówca użyje w naturalny sposób konstrukcji oraz słów, z którymi nigdy wcześniej nie miałeś do czynienia. Jeśli jesteś w pełni skupiony nie na podstawowych słówkach, ale na wyłapywaniu z kontekstu znaczenia nowych słów i zwrotów, masz dużo, dużo, dużo, duuuuże większe szansę na sukces, jakim niewątpliwie będzie podtrzymanie rozmowy – choćby przez minutę – w Twoim nowym języku. Inna sprawa, że sprawne odpowiedzi na podstawowe pytania zwiększą Twoje szanse na to, że native speaker nie zdecyduje się przejść na angielski (chyba, że uczysz się angielskiego). Jeśli ktoś z Was uczył się kiedyś choćby szwedzkiego, niderlandzkiego, czy niemieckiego, to na pewno wie o czym mówię. Zawsze można też udawać, że po prostu nie mówimy po angielsku albo powiedzieć, że nie chcemy rozmawiać po angielsku, bo uczymy się języka x. Czego się nie robi dla ćwiczenia rozmowy w języku obcym. 😉

Świetnie o automatyzowaniu odpowiedzi na najpopularniejsze pytania opowiedziała Carina Schmid ze wspaniałego kanału Easy German. Serdecznie polecam obejrzeć poniższe video, nie tylko jeśli uczysz się niemieckiego. Film jest co prawda w języku niemieckim, ale wyświetla się z angielskimi napisami.

4) Rozmowa w języku obcym – magia czasowników modalnych

Czasowniki modalne to piękne narzędzie na wczesnym etapie nauki języka. Czasownikami modalnymi w języku polskim są między innymi: musieć, móc, potrafić, chcieć itd. Taki czasownik – oprócz innych, wyróżniających kwestii – łączy się z bezokolicznikiem. I to właśnie owa możliwość zastosowania bezokoliczników najbardziej nas w tym momencie interesuje. Kiedy zaczynasz uczyć się języka, w którym musisz poznać odmianę czasowników, często pojawiają się schody. Powiedzmy, że znasz podstawową formę danego czasownika, ale nie masz jeszcze wprawy w odmienianiu go albo po prostu nie masz pojęcia jak to zrobić. Owszem – warto się tego nauczyć i warto to ćwiczyć, ale załóżmy na moment, że potrzebujesz porozmawiać w języku obcym, chcesz to zrobić poprawnie oraz dosłownie za chwilę. Nie masz zatem czasu na ćwiczenia odmiany czasowników.

I w tym momencie przychodzą z pomocą czasowniki modalne. Co najlepsze – ich magia działa nie tylko przy najprostszym czasie teraźniejszym. To samo dotyczy innych konstrukcji gramatycznych. Zauważ, że jeśli coś wydarzyło się wczoraj, zazwyczaj albo chciałeś albo musiałeś to zrobić. A zatem nic nie stoi na przeszkodzie, aby zamiast “wczoraj rano poszedłem do sklepu, aby kupić chleb” powiedzieć “wczoraj rano musiałem pójść do sklepu, aby kupić chleb”. Dzięki temu wystarczy, że opanujesz odmianę najważniejszych czasowników modalnych w czasie przeszłym (albo np. przyszłym), a wszystkich innych czasowniki możesz dzięki temu używać w bezokoliczniku, czyli po prostu zapamiętać ich podstawową formę.

Oczywiście, metoda opierania się na czasownikach modalnych długofalowo nie ma większego sensu, ponieważ zdecydowanie bardziej warto skupić się na ćwiczeniu odmiany pozostałych czasowników, nawet jeśli miałoby to oznaczać cały worek błędów. Potraktuj tę metodę jako asa w rękawie na pilne sytuacje, kiedy potrzebujesz porozmawiać możliwie poprawnie w języku który znasz jeszcze dość słabo.

supermoce w rozmowie w języku obcym
Czeka Cię rozmowa w języku obcym? Czasowniki modalne mogą być Twoimi superbohaterami, o ile będziesz z nich korzystać w odpowiedni sposób. 😉

5) Rozmowa w języku obcym – zhakuj progres, czyli moja ulubiona metoda: czat na głębokiej wodzie

Czy czytając powyższe akapity na samą myśl o rozmowie z native speakerem, boli Cię brzuch i masz wrażenie, że “chyba ten Patryk oszalał, ja się nigdy w życiu na coś takiego nie odważę”? Cóż, rozumiem Cię, też kiedyś panicznie się bałem takich rozmów. Ba, do teraz często niezwykle się tym stresuję, szczególnie na początkowych etapach nauki języka. Nawet po polsku wolę słuchać niż mówić, co tylko potęguje stres. Ale o nic się nie martw. Nie wyskoczę teraz z tekstem, że “jesteś zwycięzcą i dasz radę, zrób to dziś, łaaaa, ogieeeń człowieku”, tylko zamiast tego przedstawię Ci metodę w sam raz dla Ciebie.

Również będącą wyzwaniem, ale jednak dającą większy komfort. Nie czujesz się gotowy, to nie czujesz się gotowy. Nie ma co rzucać się na rozmowy twarzą w twarz na siłę i na łapu-capu, bo zamiast przełamania bariery, może się to skończyć traumą i brakiem chęci do rozmów z native’ami w przyszłości. O ile oczywiście ową barierę rzeczywiście masz, ale o tym w następnym artykule. 😉

Przejdźmy zatem do metody, która – mam nadzieję – Ci się spodoba! A jest to… czat na głębokiej wodzie!

jest to co?

Czat na głębokiej wodzie. Już tłumaczę.

Jest to metoda, z której korzystam już od wielu lat. Polega ona na prowadzeniu konwersacji w formie pisemnej (czatu) poprzez specjalnie przeznaczony do tego komunikator, dzięki czemu jest to dla Ciebie trening spontanicznej komunikacji w języku obcym. Dzięki temu, że nie musisz odpisywać od razu, masz czas na zastanowienie się i znalezienie potrzebnych słówek czy też konstrukcji. Jest to bezpieczne środowisko, będące swego rodzaju przygotowaniem do prawdziwej rozmowy twarzą w twarz z native speakerem. Przede wszystkim jest to jednak doskonała okazja do nawiązania kontaktów, poznania nowej kultury oraz dowiedzenia się w jaki sposób rodzimi użytkownicy języka prowadzą rozmowę w sposób naturalny. Możesz ich też modelować (naśladować) i dzięki temu starać się przesiąknąć sposobem prowadzenia rozmowy, który z perspektywy obserwatora i ucznia może nie być dla Ciebie oczywisty, ponieważ to dopiero Twoje początki nauki tego języka. Dzięki temu uczysz się języka życiowego i potem brzmisz naturalnie, a nie podręcznikowo.

A nawet jeśli uczysz się języka już od jakiegoś czasu, wierzę że ta metoda również jest dla Ciebie. Cała kwestia jest jednak nieco bardziej złożona, dlatego aby nie przeciągać tego artykułu w nieskończoność (a i tak jest bardzo długi), napisałem o metodzie czatu na głębokiej wodzie oddzielny artykuł. Znajdziesz tam dokładne wyjaśnienia dlaczego ta metoda działa, jak działa i wreszcie co możesz zrobić, aby z niej skorzystać. Ach, byłbym zapomniał. Jest to metoda całkowicie darmowa. Wszystkie szczegóły oraz opis moich doświadczeń z tą metodą znajdziesz klikając poniżej:

 

W razie czego – jeśli wolisz format video – o metodzie czatu na głębokiej wodzie nagrałem też film:

 

Podsumowanie

Myślę, że cały przekaz artykułu można zawrzeć w jednym zdaniu. A mianowicie:

 

Aby mówić, trzeba… mówić!

 

Nie uciekniemy przed tym, że jedynym sposobem na to, aby nauczyć się swobodnie rozmawiać w języku obcym jest prowadzenie rozmów w tym języku. Owszem, możemy zacząć od czatu na głębokiej wodzie. Owszem, możemy na początek zastosować kilka tricków, by zacząć mówić na wcześniejszym etapie i mówić w miarę możliwości poprawnie. Nie zmienia to jednak faktu, że na dalszych etapach nauki, niezbędnym będzie prowadzenie coraz większej liczby coraz bardziej skomplikowanych rozmów. Szczególnie jeśli wiemy, że języka będziemy w dużej mierze używać właśnie do rozmów. A co jeśli masz już barierę w mówieniu i potrzebujesz ją przełamać? O tym napiszę w kolejnym artykule! W przyszłości będzie też coś dla osób, które trochę mówią, bariery w zasadzie nie mają, ale stoją w miejscu z nauką. Wszystko będę publikował kroczek po kroczku, ale pomysłów na artykuły mam sporo! 😀

Dołącz do społeczności Językowych Siłaczy!

Czytelniku, Językowy Siłaczu! Bardzo Ci dziękuję za dotarcie do tego fragmentu. Podziel się ze mną w komentarzu swoimi spostrzeżeniami i sposobami na ćwiczenie rozmowy. Jeśli zaś uważasz, że powinienem napisać artykuł o jakimś innym zagadnieniu, również zostaw komentarz! A ja tymczasem zachęcam Cię, do wpisania poniżej swojego adresu e-mail, pobrania prezentów i dołączenia do naszego newslettera. Dzięki niemu będziesz na bieżąco ze wszystkim, co dzieje się w ramach Językowej Siłki. A dzieje się sporo!

Patryk Topoliński

Pomysłodawca i założyciel Językowej Siłki oraz wyzwania Język w Rok. Czerpie radość z odkrywania świata po: polsku, angielsku, hiszpańsku, rosyjsku, szwedzku, włosku, francusku, grecku, niemiecku oraz portugalsku (akcent brazylijski). Wierzy, że nauka języków może być przyjemnością oraz pomaga ludziom odkrywać naukę języków na nowo. Autor książki “Językowa Siłka – skuteczne metody nauki języków” oraz podręcznika “Matura z języka na 100%”. Pracuje jako Trener Językowy i zarządza Językowym Sklepem. Oprócz tego jest gospodarzem grupy Językowa Siłka na Facebooku, prowadzi językowego Instagrama @jezykwrok, a na YT oraz Facebooku opowiada o wyzwaniu Język w Rok oraz o wszystkim, co związane z językowym stylem życia!