Maski japońskie

O kulturze twarzy, czyli jak zrozumieć Japończyka

Twarz w kulturze Japonii jest niezwykle istotna. Tekst poleca się w ramach ciekawostki przydatnej na różne okazje (na przykład do pracy).

Nauka języka (lub języków), nierozerwalnie wiąże się z nauką kultury. Opanowanie konkretnych dźwięków lub wyrażeń jest istotne, natomiast nie może istnieć w oderwaniu od zrozumienia obyczajów łączących się z naszym target language, bo narazimy się na wiele wpadek kulturowo-językowych.

Ludzie zaznajomieni mniej czy bardziej z kulturą Azji z pewnością słyszeli o pojęciu maski, które będę chciała przybliżyć Czytelnikom i Czytelniczkom Językowej Siłki. Przy posługiwaniu się rozróżnieniem Zachód (tutaj: zwyczaje i zachowania osób mieszkających np. w Europie czy w Stanach Zjednoczonych) – Wschód (tutaj: kraje Dalekiego Wschodu, np. Chiny czy Japonia) trzeba mieć na uwadze pewne różnice, które mogą się okazać źródłem nieporozumień.

Twarz twarzy nierówna

W rozumieniu Europejczyka, spójność zachowań i konsekwencja w działaniu niezależnie od otoczenia wydają się czymś naturalnym. Tymczasem, z punktu widzenia Azjatów, popełniamy poważny błąd. Oczekiwanie – w naszym rozumieniu – jednolitości nigdy nie zajmowało wschodnich społeczeństw tak bardzo jak nasze. Społeczeństwo japońskie w przeciwieństwie do europejskich, należy do kolektywistycznych, a więc punktem odniesienia jest grupa. Kraj Kwitnącej Wiśni, podobnie jak inne państwa objęte kulturowo naukami Konfucjusza, wiele zaczerpnął z Chin, również wspomnianą twarz (chiń. 面子 miànzi). Twarz opisywana w artykule nie jest identyczna z tą, którą widzimy na co dzień. Możemy rozumieć pojęcie jako reputację czy honor, niezbędne do budowania więzi (chiń. 关系 guānxì) [1].

Sama twarz funkcjonuje również jako termin psychologiczny. Silnie zakorzeniona w języku (możemy nie mieć twarzy lub pożyczyć sobie twarz) czy w tradycyjnym japońskim teatrze , gdzie maska ma służyć nie podkreśleniu indywidualności postaci, ale nierzadko utrwaleniu konkretnego stereotypu (!), jak i również zobrazowaniu stanu psychicznego czy przedstawieniu określonego typu odgrywanej roli. Nie znajdziemy tam rozumianego przez nas dualizmu [2]. Nam, jako ludziom Zachodu, łatwo przypisać w takim przypadku Japończykom łatkę obłudnych czy wręcz hipokrytów, co wynika z naszego pojmowania czegoś w kategoriach dobro-zło, nieobecnego w ich kulturze. Lepiej mówić o etyce sytuacyjnej, a zatem nasze zachowania są zależne od sytuacji, otoczenia oraz poziomu w hierarchii społecznej [3].

Natomiast sami Japończycy, znani z przyswajania obcych tradycji oraz adaptowania ich na własny grunt, również mają swoje spojrzenie na sprawę. W tutejszej kulturze wyróżniamy honne oraz tatemae, które wyjaśnię poniżej. 

Publiczna i prywatna twarz

No dobrze, więc zatem czym jest honne? Warstwa znakowa (本音) pokazuje nam ,,prawdę” lub ,,źródło” oraz ,,dźwięk”. Zaliczamy tam zachowania ze strefy prywatnej; wtedy, kiedy nie musimy ściśle przestrzegać hierarchii, która sztywno reguluje miejsce jednostki w społeczeństwie oraz jej relacje z innymi członkami społeczeństwa. Innymi słowy, nasze prawdziwe myśli lub uczucia.

Tatemae (jap. 建前) zawiera w sobie kanji (chińskie znaki) na ,,budowę” oraz ,,przód”. Uważam, że właściwym tłumaczeniem w języku polskim będzie fasada, ponieważ zawiera w sobie odwołanie do japońskiego odpowiednika. Tutaj zaliczamy to, co wypada powiedzieć lub wyrazić, nawet jeżeli nasze prywatne zdanie jest zupełnie inne. Tatemae jest obecne tam, gdzie mamy kontakt z innymi członkami danej społeczności, czyli chociażby w szkole lub w pracy. 

 

Tokio. Ludzie przechodzą przez ulicę.

 

Wstyd a wina

W przeciwieństwie do kultury np. Holendrów, gdzie wchodzenie w polemikę nawet z naszym przełożonym jest widziane jako oznaka zaangażowania czy równości między członkami zespołu, w Japonii podobne zachowanie jest nieakceptowalne. Jeżeli zwracamy innemu pracownikowi lub szefowi publicznie (lub, co gorsza, poddamy krytyce czyjś plan) uwagę, powoduje to utratę twarzy (jap. 顔が立たない kao ga tatanai). Publiczne upokorzenie wywołuje wstyd (jap. 恥 haji); uczucie na tyle silne, aby stało się podwaliną dla zjawiska zwanego kulturą wstydu [4].

(Nie)dobry japoński

Poza rozróżnieniem na parę fasada-prawdziwe odczucia, nie mogę nie wspomnieć o czymś równie specyficznym dla japońskiej kultury. Oseji (お世辞 komplement, pochwała) są często zmorą osób uczących się japońskiego, gdzie po wymienieniu podstawowych grzeczności, możemy usłyszeć bardzo zdziwione 日本語が上手ですね (Nihongo ga jōzu desu ne, [Twój] japoński jest bardzo dobry) Owszem, miło usłyszeć taki komplement z ust Japończyka, natomiast należy mieć na uwadze, że został powiedziany głównie dlatego, żeby było nam miło; niezależnie od tego, czy faktycznie dobrze mówimy [5].

Z pojęciem twarzy wiąże się również wysokokontekstowość japońskiego społeczeństwa. Oznacza to, że wiele rzeczy nie jest wyrażone wprost, nierzadko trzeba czytać między wierszami (jap. 空気を読む kuuki o yomu, dosł. czytać powietrze), zwłaszcza w przypadku odmów. Bezpośredni sprzeciw nie występuje; natomiast jeżeli nasz rozmówca używa słowa ちょっと, czyli troszkę, a później urwie zdanie, jest równoznaczne z zawoalowaną odmową [6].

No dobrze, więc jak dojść do porozumienia? Przedstawiona maska jest czymś obecnym w japońskim towarzystwie, ale nie zakładajmy z góry, że nasz interlokutor ma nieszczere intencje. Podobnie jak wśród Polaków, będziemy mieć bardziej otwarte czy bardziej zamknięte w sobie jednostki, więc możliwe, że dany Japończyk będzie bardziej zorientowany na honne lub zaznajomiony z zachodnim stylem myślenia – zrozumie nasze stanowisko. Podczas rozmowy, miejmy na uwadze, aby nie zawstydzać naszego rozmówcy oraz nie drążyć tematu bardzo subtelnie wyrażonej odmowy. Kultura osobista oraz otwartość na zupełnie inny styl myślenia nie będą niczym trudnym dla Siłaczy, zatem jesteście na dobrej drodze, aby zrozumieć Japończyków.

Wiedzieliście o kulturze twarzy? A może bliżej Wam do japońskiego niewyrażania emocji w otwarty, bezpośredni sposób? Może zauważyliście podobną ideę w kulturach krajów Waszych języków? Jeśli tak, będę bardzo wdzięczna za podzielenie się opiniami.

Asia Narloch

Zdjęcie autorki.

Autorka artykułu O kulturze twarzy, czyli jak zrozumieć Japończyka opublikowanego na łamach Językowej Siłki

Joanna Narloch

Jestem absolwentką japonistyki, obecnie studiuję etnolingwistykę. Języki obce są sporą częścią mojego życia, a poza rozwijaniem ojczystego, aktualnie uczę się czterech: angielskiego, japońskiego, francuskiego oraz – od niedawna – hiszpańskiego. Lubię dzielić się wiedzą, dlatego stawiam pierwsze kroki w uczeniu innych oraz w publikowaniu na Językowej Siłce.

 

Źródła:

[1] What is 关系 “Guanxi”? (tutorming.com)

[2] Żeromska E., Między twarzą a japońską maską., Scripta Neophilologica Posnaniensia. Tom XV, strony: 265–276, Poznań 2015

[3] Kultura wstydu Japonii vs kultura winy Zachodu | (wordpress.com)

[4] Benedict R., Chryzantema i miecz. Wzory kultury japońskiej., tłum. E. Klekot, Warszawa 2016

[5] Dealing with sincere and sesame forms of flattery | The Japan Times

[6] Trudna sztuka (zrozumienia) odmawiania (wsjj.pl)

 

Jeżeli chcielibyście zacząć przygodę z Japonią, zapraszamy do artykułu o Tokio autorstwa Rafała Tondery: Azyl w centrum Tokio. Z kolei o pomocach do nauki japońskiego pisała Paulina Joanna Stańczyk w artykułach:  Język japoński – jak się go nauczyć?  oraz Język japoński od podstaw: jak i z czego się uczyć?.