fbpx

Co wolno nejtiwowi? Przesłanie do ludożerców (czytając Różewicza)

Wyobraź sobie, szanowny Czytelniku, że jesteś nejtiwem (native speakerem, czyli rodzimym użytkownikiem języka). Że się znasz; że mówisz biegle w danym języku bez większego wysiłku i bez większej refleksji. Że nie musisz się zbytnio natrudzić, bo i tak wiesz. To oczywiście pewne uproszczenie, na rozprawę z mitem „wielkiego nejtiwa” przyjdzie jeszcze czas. Teraz nie jest to takie istotne.

Jesteś nejtiwem i spotykasz się z tymi, którzy nejtiwami nie są, choć mówią w twoim języku – niektórzy lepiej, niektórzy gorzej. Prowadzicie dyskusje, nie zgadzacie się. I wtedy w twojej głowie pojawia się myśl. Myśl, że gdybyś tylko chciał, to mógłbyś właśnie teraz zaatakować, wytknąć błędy (te językowe, rzecz jasna), a tym samym pokazać, kto tu rządzi i dlaczego*. Masz przewagę, iluzoryczną co prawda i chwilową, ale masz. Grasz znaczonymi kartami – wykorzystasz je?

Łatwo poniżyć, kiedy dyskusję na dowolny temat sprowadzi się do poziomu poprawności językowej. Łatwo, bo przecież druga strona (ucząca się) nie jest alfą i omegą. Pytanie, czy Ty jesteś.

Kim Pan jest, Panie ludożerco? 🙂

Przekonanie, że znajomość języka wystarczy do swobodnej rozmowy, dyskusji, debaty, negacji, krytyki, nawet sporu (o kłótni nie mówimy, ona rządzi się swoimi prawami), jest, szanowny Czytelniku, pułapką współczesnego człowieka. Zapomina się chyba, że język stanowi narzędzie komunikacji, a nie jej cel. Struktury gramatyczne, stylistyka, ortografia i interpunkcja są ważne, lecz to tylko forma wypowiedzi. Treść trzeba stworzyć, a nie tworzy się jej z niczego, potrzeba wiedzy. I to o tę wiedzę chodzi.

Kiedy więc rozmawiamy, pamiętajmy o merytoryce, ale bardziej – o wrażliwości. Za Gombrowiczem powtarzam, że mamy wiele gąb  – tę, którą przywdzialiśmy, za chwilę zrzucimy. Role się odwrócą – to my będziemy uczniami, nam przyjdzie słuchać mądrzejszych od siebie oraz porównywać się do nejtiwów. Nie będzie znaczonych kart – bez szemrania i w ciemno weźmiemy te, które ktoś nam odgórnie przydzieli.

A ludożercy? Parafrazując wiersz Konstandinosa Kawafisa Itaka, „ludożerców nie spotkasz, jeżeli ich nie niesiesz w swojej duszy, jeśli własna twa dusza nie wznieci ich przed tobą”.

Nie zjadajmy się, choćby nie wiem, jak bardzo korciło. Puryzmem bitwy nie wygrasz, ale bitwę zaognisz. Czy warto? Nie warto. Proszę, nie wykorzystuj języka przeciw bliźniemu swemu. Oto przesłanie do uczonych  uczonych ludożerców.

Joanna Łaszcz

BIBLIOGRAFIA:

Kawafis K., Itaka (tł. Z. Kubiak) [online] http://poezji-dotyk.blogspot.com/2016_02_15_archive.html (data dostępu: 16.03.2018).

 

*Autor sam się przekonał, jak to z tymi myślami bywa, jak szybko pojawiają się w głowie i jak trudno je potem z głowy wyrzucić.

Joanna Łaszcz

Zakochana w słowach lingwoholiczka, absolwentka filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Gdańskim, pani od rosyjskiego w liceum (a w tym roku i wychowawczyni). Ma sto pomysłów na minutę i nie zawaha się ich użyć. Tak dla hecy obserwuje i analizuje świat. Uwielbia zastanawiać się nad życiem jednostki w społeczeństwie, a wszelkie zachowania społeczne od razu łączy z uwarunkowaniami kulturowymi. Językowa Siłka to jej ulubiona siłownia. Naczelna i nie tylko ;)