fbpx
Zdjęcie plaży. Tytuł artykułu: Czy język kreolski to naprawdę język?

Czy język kreolski to naprawdę język?

Na wstępie, trochę przekornie, spróbujemy dowiedzieć się, czym języki kreolskie na pewno nie są. Lingwiści zainteresowali się nimi stosunkowo późno. Skutkiem tego jest fakt, że współczesne postrzeganie tych języków opiera się głównie na myśleniu potocznym. Wyobraźmy sobie, że przeprowadzimy sondę uliczną w Portugalii. Na pytanie: „Czym jest język kreolski?” nawet od wykształconych osób usłyszymy wiele odpowiedzi typu: dialekt, żargon lub – co gorsza –  portugalski z błędami! Nie jest to oczywiście prawda, co udowodnimy sobie w dalszej części tego artykułu. Zapraszam!

Czym zatem jest język kreolski?

Jak twierdzą językoznawcy, język kreolski jest fenomenem lingwistycznym. Abyśmy mogli mówić o jego istnieniu, musi on przejawiać kilka cech charakterystycznych. Przede wszystkim jest to język naturalny, którego powstanie odbywa się w relatywnie krótkim czasie oraz w wyjątkowych okolicznościach socjolingwistycznych. Jakie to okoliczności?

W każdej społeczności istnieje potrzeba komunikacji. Jeżeli z jakiejś przyczyny nie ma możliwości porozumienia się w języku, który znaliby wszyscy lub chociaż większość członków danej grupy, to dostosowuje ona do swoich potrzeb język dominujący, do którego ma dostęp, a który wcześniej był dla niej zupełnie obcy. Taki opis może nasunąć skojarzenie z czasami kolonializmu i niewolnictwa. Poniekąd jest ono właściwe, natomiast musimy pamiętać, że nie tylko wtedy powstawały języki kreolskie! Przykładem może być wykształcony na przełomie lat 70. i 80. XX w. Nikaraguański Język Migowy.

Poza wspomnianymi wyżej cechami należy dodać jeszcze jedną: każdy język kreolski staje się z czasem językiem ojczystym danej ludności. Właśnie ze względu na ten ostatni warunek często mylnie uznawana za język kreolski lingua franca, nie może zostać jako taki sklasyfikowana.

język kreolski
Wiersz w języku kreolskim na ścianie jednego z budynków na wyspie Fogo.

Gdzie porozmawiamy po kreolsku?

Język dominujący wspomniany w poprzednim akapicie nazywany jest językiem bazowym. Kreolskie dzielimy właśnie w zależności od tej bazy. Mamy więc języki kreolskie na bazie angielskiego (np. jamajski czy kreolski hawajski), francuskiego (np. kreolski haitański, na którego temat więcej przeczytacie w artykule Pauliny), hiszpańskiego, malajskiego (w Indonezji i na Sri Lance), niderlandzkiego, niemieckiego (w… Buenos Aires!), rosyjskiego (w byłych republikach ZSRR), a nawet suahili czy kongo! Spokojnie, nie zapomniałem o portugalskim – zostawiłem go na koniec nie przez przypadek. To on jest bowiem bazą dla najstarszego (nadal używanego), jednego z najlepiej zbadanych i przede wszystkim jednego z niewielu języków kreolskich, które są na dobrej drodze, aby stać się językiem oficjalnym państwa. Mowa o kabuverdianu, czyli języku kreolskim Republiki Zielonego Przylądka, na którym skupimy się w dalszej części tego artykułu.

język kreolski
Mieszkańcy Republiki Zielonego Przylądka mają silne poczucie przynależności do narodu. Flaga namalowana na murze gdzieś na wyspie Santiago.

Jak powstaje język kreolski?

Powstanie języka kreolskiego prześledzimy właśnie na przykładzie kabuverdianu. W 1462 roku Portugalczycy zaczęli zaludniać największą wyspę archipelagu – Santiago. Przywożeni tu niewolnicy pochodzili z różnych zakątków Afryki, a zatem nie mieli możliwości komunikacji między sobą. Nie znali również portugalskiego, który jednak jako język kolonizatorów często decydował o ich być albo nie być. Chcąc nie chcąc, musieli jak najszybciej się go nauczyć. Nie była to jednak nauka szkolna, w której jest czas na stopniowe poznawanie materiału. Przyswajanie języka odbywało się podczas codziennych zdarzeń, a niewolnicy poznawali głównie proste słowa związane z ich pracą i życiem. Z dnia na dzień znaleźli się w sytuacji, w której jedyny język, którego mogli używać (portugalski) nie zapewniał im możliwości wyrażenia się w taki sposób, w jaki zrobiliby to w językach ojczystych. Dysponowali bardzo ubogim słownictwem i korzystali jedynie z najprostszych konstrukcji gramatycznych, często wspomagając się nawet gestami.

Tak powstały język pomocniczy nazywamy pidżynem. Pomimo tego, że jest on bardzo niestały i ograniczony, stanowi dokładnie połowę drogi do narodzin języka kreolskiego. Co wydarzyło się później?

Nie dziwi nas chyba, że pidżyn okazał się być niewystarczający dla nowych mieszkańców wyspy. Jego braki zaczęli stopniowo wypełniać bazując na tym co znali najlepiej, czyli na swoich językach ojczystych. Nowy język nabierał struktur gramatycznych oraz leksykalnych, ale nadal był bardzo różnorodny i zmienny. Co zatem sprawiło, że zaczął się stabilizować? Otóż… dzieci.

Tak jest, dzieci rodzące się w społecznościach kreolskich przyswajały nowo powstający język jako ojczysty, przyspieszając tym samym tempo jego rozwoju, systematycznie przybliżając go do wykreowania się wariantów, jakie znamy dzisiaj.

Potrójny paradoks kreolski.

Jest to bardzo ciekawe spostrzeżenie sformułowane przez badacza języków kreolskich Alaina Khima. Zauważył on następujące trzy paradoksy:

  1. Dwa różne języki kreolskie więcej mają wspólnego ze sobą nawzajem niż z językami bazowymi, z których się wywodzą. (Kreolski francuski będzie bardziej podobny do kreolskiego angielskiego niż do języka francuskiego).
  2. Dwa różne języki kreolskie mają więcej wspólnego ze sobą niż dwa języki bazowe, z których się wywodzą. (Kreolski francuski i kreolski portugalski są bardziej podobne do siebie niż francuski i portugalski).
  3. Wspólny język bazowy nie oznacza, że dwa języki kreolskie będą między sobą bardziej podobne niż dowolne dwa inne. (Dwa kreolskie portugalskie mogą bardziej różnić się od siebie niż każdy z nich od kreolskiego francuskiego).

Niestety obecnie naukowcy nie są w stanie jednoznacznie stwierdzić, z czego te paradoksy wynikają.

Czy warto się uczyć języka kreolskiego?

Jeżeli naszym celem jest poznanie języka, w którym porozumiemy się z dużą liczbą ludzi lub w wielu miejscach na świecie, to zdecydowanie odradzam naukę języków kreolskich, które charakteryzują się, wręcz przeciwnie, mały obszarem występowania i stosunkowo niewielką grupą osób nimi władających.

Języki kreolskie niosą natomiast ze sobą wiele innych korzyści. Przede wszystkim jest to znakomita okazja do poszerzenia horyzontów językowych dla osób, które już posługują się danym językiem bazowym. Języki kreolskie często zawierają historyczne konstrukcje lub słownictwo, które w bazie albo wyszły z użycia na przestrzeni wieków, albo zmieniły w tym czasie swoje funkcje lub znaczenie. Może być to ciekawy punkt wyjścia do rozważań na temat ewolucji języka w czasie.

język kreolski
Naklejka na koszu na śmieci na wyspie Santiago. “Każda rzecz ma swoje miejsce. Miejsce śmieci jest tutaj”. Po portugalsku byłoby to “Todas as coisas têm o seu lugar. O lugar de lixo é aqui.

Ponadto znajomość języka kreolskiego daje możliwość znacznie lepszego wniknięcia w społeczność, która się nim posługuje. Otwiera to drzwi do głębszego poznania kultury, tradycji, czy niezwykle ciekawej i barwnej historii.

Na koniec jeszcze jedna, bardziej przyziemna, ale niemniej ważna zaleta. Pochwalenie się w CV znajomością języka kreolskiego Republiki Zielonego Przylądka na pewno wyróżni nas z tłumu i będzie dobrym punktem zaczepienia podczas rozmowy kwalifikacyjnej!

Jeżeli przekonałem was, że warto, to koniecznie śledźcie portal Językowa Siłka, ponieważ już niedługo wspólnie bierzemy się za naukę kabuverdianu! A zanim ukażą się kolejne wpisy, już teraz serdecznie zapraszam do facebookowej grupy Językowej Siłki, gdzie spotkacie całą rzeszę pasjonatów języków obcych!

Michał

Michał Kosior

Mówię po: polsku, portugalsku, angielsku, francusku i hiszpańsku. Obecnie uczę się: kreolskiego Republiki Zielonego Przylądka, koreańskiego W planach: rumuński, niemiecki, suahili, amharski Do niedawna czynny sportowiec z medalami Mistrzostw Polski na koncie. Jeśli odwiedzał jakąkolwiek siłkę, to tylko taką ze sztangami. Po zakończeniu kariery postanowił przerzucić się na “Językową Siłkę” i poświęcić swoim pozostałym pasjom, czyli nauce języków obcych i pisaniu. Jest również redaktorem portalu TriathlonLodz.pl. Podróżuje przy każdej możliwej okazji, a jego ulubionym miejscem na świecie jest Afryka. Marzy mu się w przyszłości skończyć afrykanistykę na Uniwersytecie Warszawskim, choć wie, że realnie patrząc będzie to trudne. Strona internetowa: www.kosiorma.ayz.pl Fanpage: www.facebook.com/BikeEuroTrip