Þingvellir, Islandia

Jak oni to robią? – o islandzkim puryzmie słów kilka

Jednym z elementów, który wyróżnia islandzki spośród innych języków świata i który sprawia, że do pewnego stopnia może on być trudniejszy do nauki niż na przykład angielski czy choćby szwedzki, jest islandzka polityka językowa dążąca do puryzmu językowego.

Co to oznacza? Mówiąc w skrócie, celem jest to, aby islandzki był językiem czystym, pozbawionym wszelkich zapożyczeń. Czy jest to możliwe? Jak można się domyślać, nie da się w stu procentach uniknąć zapożyczeń z innych języków. W islandzkim możemy również je znaleźć, trzeba jednak zaznaczyć, że jest ich zdecydowanie mniej niż w innych językach i, jeżeli już się tam znajdą, dokłada się wszelkich starań, aby miały islandzki wydźwięk, jak np. słowo pítsa, które jest odpowiednikiem międzynarodowej pizzy.

Nad całym systemem językowym czuwa Rada Języka Islandzkiego (Icelandic Language Council). Kiedy powstaje jakieś nowe zjawisko, np. nowe urządzenie, ogłasza się konkurs na jego nazwę, a Rada sprawdza, czy proponowane nazwy są zgodne z islandzkimi standardami. Często tworzy się złożenia lub nadaje nowe znaczenie wyrazom istniejącym już w islandzkim lub używanym kiedyś w staroislandzkim. Oto kilka ciekawszych przykładów:

sjónvarp

Pierwszy człon tego wyrazu „sjón“ oznacza tyle co widok, wzrok; drugi zaś, „varp“, pochodzi od czasownika varpa (pol. 'rzucać’). Razem tworzą zgrabne złożenie o dosłownym wydźwięku „rzucać widok“. Może niektórzy domyślają się, że to słowo nie oznacza nic innego,  jak telewizor, który w wielu językach ma podobną formę.

sími

Myślę, że mało kto potrafiłby się domyślić, że to niewinnie wyglądające słówko oznacza tak naprawdę telefon. Jest to słowo, które od bardzo dawna istnieje w języku, niegdyś oznaczało długą nić, linę; teraz zostało przywrócone do języka, chociaż z nadanym mu całkowicie innym znaczeniem. Pomysł ten nie jest całkiem pozbawiony logiki. Pomysłodawca opierał się na tym, że telefon jest urządzeniem, które w pewnym sensie tworzy nić połączenia pomiędzy dwiema osobami.

tölva

Jest to bardzo ciekawy przypadek, gdyż w pewnym sensie jest to złożenie, ale jednak nie do końca. Tölva powstała z połączenia czasownika telja (pol. 'liczyć’) i rzeczownika Völva, czyli słowa z mitologii nordyckiej oznaczającego wyrocznię, kobietę przepowiadającą przyszłość. Komputer jest tutaj w skrócie maszyną, która liczy i potrafi przepowiadać przyszłość.

Reykjavík – widok z wieży Hallgrímskirkja

Jak widać na podanych wyżej przykładach, islandzka kreatywność nie zna granic. Czasem bywa jednak też i tak, że nowe pomysły, mimo że spełniają standardy języka, nie przyjmują się potem w mowie. Przykładowo wspomniana przeze mnie wcześniej pítsa miała początkowo być nazywana flatbaka, dosłownie 'płaskie ciasto’, pomysł nie przyjął się jednak, jako że międzynarodowe słowo pizza było krótsze, w związku z czym ludzie chętniej go używali. Zmienił się jedynie jego ortograficzny zapis, gdyż w islandzkim nie ma obecnie w ogóle litery „z”.

Można więc śmiało stwierdzić, że Islandczycy są  narodem, który dba o swój języki stara się go zachować w jak najczystszej formie z zastosowaniem różnych strategii językowych. Niestety nie wszystkie próby kończą się sukcesem; pamiętać należy jednak przy tym, że język jest żywym organizmem, który ciągle ewoluuje i zmienia się, a w dobie internetu i globalizacji trudno byłoby całkowicie uniknąć zapożyczania choćby z angielskiego, który jest przecież wszechobecny. Stosunkowo niewielka liczba zapożyczeń w języku może utrudniać nieco naukę trudniej jest kombinować tutaj dzięki znajomości innych języków obcych, pomagają trochę te skandynawskie, ale też nie w jakimś dużym stopniu. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć jednak, że nie warto się zniechęcać, zwłaszcza jeśli ktoś lubi szperać w słownikach etymologicznych, tak jak ja, wtedy to prawdziwa gratka!

Karolina Kliś

6 comments

  • Patryk Topoliński pisze:

    Zawsze miałem co do takich zabiegów mieszane uczucia. Z jednej strony uważam, że takie pielęgnowanie swojej kultury i dbanie o „czystość” języka to rzecz piękna i fantastyczna, z drugiej jako zapalony „uczeń” wszelkich języków nieraz przeklinam islandzki (którego obecnie się uczę), czy węgierski (którego kiedyś próbowałem się uczyć) za podobne zabiegi.

    Natomiast jestem pewien, że jeśli byłbym rodzimym użytkownikiem takiego języka na pewno byłbym zachwycony takimi próbami podtrzymania jego niezależności i oryginalnego brzmienia.

    • Karolina Kliś pisze:

      Wiadomo, że dla uczących się byłoby łatwiej gdyby islandzki wprowadzał międzynarodowe pojęcia, sama nie twierdzę, że jest łatwo, bywa bardzo trudno 😉 ale w sumie, to właśnie głównie ten puryzm językowy sprawił, że zapragnęłam się nauczyć islandzkiego. To jest coś dla tych, którzy nie lubią iść na łatwiznę. Powodzenia w nauce! 🙂

  • Dawid Zastrożny pisze:

    Świetny przykład z flatkaka i pítsa – ludzie zawsze pójdą na skróty! Język to narzędzie, często używane, więc musi być wygodne. O narzędzia trzeba dbać, bo przestaną spełniać swoją funkcję (tu: porozumienie). Islandczycy to chyba rozumieją, a ich sími czy sjónvarp, które szybko zrozumiałby Snorri Sturluson, tylko to potwierdzają 🙂

    • Karolina Kliś pisze:

      Dokładnie tak 😉 Wydaje mi się, że na Islandii jest zdecydowanie łatwiej prowadzić taką politykę językową ze względu na niewielki rozmiar społeczeństwa, w innych krajach Europy byłoby to trudniejsze do zrealizowania.

  • Garść fajnych ciekawostek, zastanawia mnie tylko jak islandczycy radzą sobie z przybyszami. Słowo telefon jest tak rozpoznawalne we wszystkich językach, że aż dziwne, że w islandzkim istnieje aż tak odosobnione. A może tubylcy funkcjonują mimo wszystko na dwóch płaszczyznach.
    Np. Telewizor po norwesku to fjernsyn, ale to wiedzą tylko Norwedzy i co pilniejsi uczniowie, reszta społeczeństwa i tak mówi tv.
    Czy tu też jest świadomość tej podwójnej nazywalności?

    • Karolina Kliś pisze:

      Sami Islandczycy z którymi miałam przyjemność rozmawiać używają faktycznie tych słów, tj. sími czy sjónvarp. Ze względu na dużą ilość imigrantów angielski jest tu wszechobecny, często zdarzało mi się zamawiać po islandzku, po czym zostałam proszona o przejście na angielski, gdyż sprzedawca czy kelner nie znał islandzkiego. Islandczycy znają więc oczywiście bardzo dobrze angielski, tak samo jak te bardziej międzynarodowe nazwy wymienionych przedmiotów. Powiedzmy więc, że Islandczycy między sobą używają tych wyrazów, ale jeżeli chodzi o resztę społeczeństwa, to jedynie Ci, którzy uczą się języka. Nie wiem czy o to Ci chodziło? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

✅ Jak nauczyłem się języka w rok? | Bezpłatne szkolenie online | Kliknij i zapisz się teraz! ⭐️