fbpx

Oswajanie tygrysa, czyli jak nie mówić po tajsku

สวัสดี, ‘dzień dobry’. Pierwsze tajskie słowo, które usłyszysz. I od razu pierwszy kłopot: jak je wymówić? Tajowie napiszą: sawasdee, ale zrobią błąd. Dlaczego? Bo dla wielu z nich alfabet łaciński jest tak samo egzotyczny, jak dla nas tajski. Spróbuj przeczytać owo sawasdee, jakby to było słowo angielskie: sałasdii. Trochę lepiej, ale dalej źle, bo żeby się przywitać, trzeba powiedzieć sałatdii.

Skąd tyle pułapek już na samym początku nauki? Dawno temu, kiedy Tajlandia była jeszcze Syjamem (w 1932 roku), powstał Royal Thai General System of Transcription (RTGS) – oficjalny sposób zapisu języka tajskiego alfabetem łacińskim. Choć przygotowany z myślą o osobach anglojęzycznych, jest całkiem dokładny: „dzień dobry” to sawatdi. Tyle, że Tajowie prawie go nie używają.

Zapewne dostrzegasz już trudną prawdę: większość pomocy naukowych jest pomocami tylko po części. Żeby z nich korzystać, trzeba myśleć po angielsku, a i tak trudno ustrzec się błędu. Czytanie tajskich słów przypomina odszyfrowywanie tajnej wiadomości, a szyfru musisz się nauczyć na pamięć. Zaczynamy.

Spotkanie z tygrysem

to ‘s’. W tajskim alfabecie jest więcej niż jedna litera „s”, ale tylko ta oznacza tygrysa, więc łatwo ją zapamiętać. Kiedy w gąszczu tajskich znaków umiesz już wypatrzyć tygrysa, z สวัสดี robi się sวัsดี.

to ‘ł’, które dla anglojęzycznych studentów trzeba zapisać jako ‘w’. Oznacza pierścień i jest tylko jedno. Słsดี? Coś tu nie gra. Gdzie się podziały litery „a”? Weź głęboki oddech: pierwszej litery „a” nie ma, druga jest… nad „ł” (วั). Nie myśl teraz o pierwszym „a”, za chwilę się znajdzie.

to ‘d’, czyli dziecko (jest jeszcze jedno, inne „d”). Słasd. A miało być sałatdii. Gdzie jest „ii”? A pamiętasz, gdzie znaleźliśmy drugie „a”? Tak, “ii” jest nad “d” (ดี). Słasdii. Ale miało być sałatdii!

Jak robi tygrys?

Żeby w słowie sałatdii znaleźć pierwsze, ukryte „a”, musisz poznać kolejny sekret: tajski alfabet jest sylabiczny – już jedna litera to cała sylaba. Jeżeli spółgłoska jest sama, doklejamy do niej „o”. Nasz tygrys, ส, to zatem so. Jeśli jednak taka sierotka dołącza do jakiejś pary, przyklei się do niej nie za pomocą „o”, ale „a”. Na początku สวัสดี mamy ส („s”) – samotnego tygrysa oraz วัส („ł” + „a” + „s”) – tygrysa z pierścieniem i samogłoską „a” u góry. Żeby dołączyć do zabawy, samotny tygrys musi zaryczeć a! Stąd sa-łas-dii. Ale miało być sa-łat-dii!

To już ostatnia trudna prawda. Tygrys jest kapryśny i brzmi znajomo tylko na początku sylaby – jeśli wygonić go na koniec, jak na złość zmieni dźwięk. Nie tylko on. Większość tajskich spółgłosek tak samo łatwo się obraża. „S” na końcu sylaby zamienia się w… „t”. Bo tak. Więc สวัสดี to sa-łat-dii. Dosłownie oznacza to ‘dobre szczęście’ albo ‘powodzenie’. Tego Tajowie życzą sobie na dzień dobry i do widzenia. Żeby im się dobrze wiodło. Chcesz czytać po tajsku?  Trzeba jeszcze poznać pięć tonów (zobacz, gdzie możesz ich posłuchać), ale o tym następnym razem. Powodzenia!

© Dawid Zastrożny / ดนู

Tajlandia bez przewodnika

Dawid Zastrożny

Projektant UX, językoznawca, tłumacz języka angielskiego i tajskiego. Tłumaczył Ambasadora Królestwa Tajlandii i sprzedawał lampy na tajskim targu. Autor książki "Tajlandia bez przewodnika", publikował w National Geographic. Podróżuje od Arktyki po południowy Pacyfik i uczy się tam nowych języków.