fbpx
Całkowite zanurzenie - francuski

Całkowite zanurzenie – francuski: weź głęboki oddech i… wskakuj!

Cudowne uczucie – z każdej strony otacza mnie woda, kołysze, otula ciszą, w której lepiej słyszę swoje myśli. I choć każdy najmniejszy ruch to walka ze stawianym przez nią oporem, wiem, że podwodny wysiłek rzeźbi moje mięśnie i wyzwala w ciele szczęśliwe hormony. Dokładnie tak samo dzieje się, kiedy otaczamy się językiem. Specjaliści nazywają to immersją, a mój tekst będzie próbą przyjrzenia się narzędziom, dzięki którym taka kąpiel będzie nie tylko pożyteczna, ale i bardzo przyjemna. Gotowy? Weź głęboki oddech i… wskakuj!

Pełne zanurzenie

Zaczniemy od metod najbardziej ekstremalnych, choć jednocześnie starych jak świat. Już bowiem w średniowieczu młodzi kawalerowie (częściej niż panny, ma się rozumieć) z dobrych domów opuszczali rodzinny dom i wyruszali w kilkuletnią podróż po krajach Europy, by poznać ich literaturę, sztukę, muzykę, filozofię i zwyczaje lokalnych społeczności. Naturalną konsekwencją takich peregrynacji było otwarcie się na języki, z którymi po drodze przyszło się spotkać – przy rozmowie z tubylcami o wszystkich tych światłych sprawach, chcąc nie chcąc, przychodziło podróżnikom mierzyć się z zawiłościami obcej im mowy.

Dziś podróże nie są już zarezerwowane tylko dla najbogatszych, a i dziewczyn na turystycznych szlakach jakby więcej. Długie wakacje, praca, studia za granicą, a może gap year i podróż winnym szlakiem w Alzacji? Możliwości wyjazdu przybywa, a łączy je jedyne w swoim rodzaju wystawienie się na działanie języka, który po pewnym czasie przestaje być obcy, bo zaczynamy się w nim czuć jak w domu.

Brodząc we francuskim

Czy oznacza to jednak, że jeśli nie masz odwagi, możliwości albo środków, właśnie urodziło się dziecko i przez najbliższe parę lat raczej nie ruszysz się z domu, lubisz swoją pracę i nie będziesz jej rzucać tylko po to, by wyjechać do Lille, by tam zgłębiać tajniki francuszczyzny, to już nigdy nie nauczysz się mówić w języku Rousseau i Hugo? W żadnym razie. Masz bowiem coś, czego w średniowieczu nie mieli – Internet! Twój komputer lub komórka to najlepszy bilet do Paryża, walizka, praca, studia i gap year razem wzięte. Oto kilka sposobów, by, nie ruszając się z domu, dać francuskiego nura!

Słuchaj, słuchaj, słuchaj

Jakim cudem, nie mając najmniejszego pojęcia o gramatyce, wyjątkach, trybie rozkazującym czy ortografii dziecko rozumie język i jest w stanie budować w nim całe zdania? Słucha (jako mama prawie dwulatka twierdzę, że czasem nawet zbyt dokładnie…), jak w jego otoczeniu rozmawiają ze sobą dorośli. Gdy się uczysz, bądź jak dziecko! Do dyspozycji masz tysiące kanałów na YouTube, podcasty, radio, media społecznościowe, dzienniki telewizyjne, mówiące słowniki… Niech mi będzie wolno wskazać kilka miejsc, które lubię odwiedzać, by posłuchać jak parlają. Za darmo!

Daj suba

Moim uczniom proponuję, by sprawdzili na własnej skórze, że o tym, co ich interesuje, ktoś prowadzi już swój kanał na YouTube. Nauka języków? Kosmetyki? Majsterkowanie? Zakupy u Chińczyków? Hodowla alpak? Bardzo proszę! Przyjemność uczenia się po francusku o tym, co nas ciekawi, jest nieporównywalna z niczym. Po prostu wpisz odpowiednią frazę w pole wyszukiwania i zobacz, co w menu na dziś.

Do moich ulubionych twórców należą Norman, którego bardzo często zatrudniam, tworząc własne materiały na lekcje. Uwielbiam codzienne, życiowe słownictwo, którego próżno szukać w podręcznikach, dlatego subskrybuję kanały bref. i Bloqués. A miniserial Presque Adultes dostarcza mi regularnie sporej uciechy.

Do kieszeni

Doskonałym sposobem na bycie ciągle blisko języka, także offline, jest słuchanie podcastów, bo warto to robić także nie angażując w ogóle zmysłu wzroku. Kiedy więc dysponuję „pustym” czasem, na przykład prasując czy sprzątając, włączam sobie odcinek La Poudre i słucham fascynujących rozmów ze wspaniałymi kobietami – tutaj. Ciekawą listę podcastów stworzył francuski BuzzFeed – by nie powielać roboty, zachęcam do przejrzenia tego artykułu. Na pewno znajdziesz coś dla siebie! Przed Tobą godziny słuchania. Mało? Tutaj więcej – dzięki Topito.

Bez anteny

Odcinek podcastu to całość, której warto poświęcić więcej uwagi. Jeśli nie chcesz bardzo się angażować w rozumienie tego, co słyszysz, polubisz radio internetowe. To takie cudo, które odkryłam stosunkowo niedawno, a które towarzyszy mi właściwie codziennie, zwłaszcza od kiedy więcej czasu spędzam w domu. Na tej stronie znajduje się tyle linków do tylu stacji, że codziennie można słuchać czegoś innego! Kiedy mam ochotę posłuchać ambitnej rozmowy, włączam zwykle France Info, na France Inter lubię posłuchać o aktualnościach, a sporej uciechy i nowych ulubionych utworów, pomagających mi się wyłączyć, dostarcza mi kanał Paris Café na JazzRadio.com. Prawdziwą perełką dla wszystkich uczących się jest jednak bez wątpienia strona Radio.Garden, na której znajdziecie muzykę i informacje z – dosłownie – całego globu. Mnie to aż wzrusza!

Uprzejmy Facebook

Czy wiesz, że we francuskiej wersji językowej Facebook zwraca się do swoich użytkowniczek i użytkowników per „pani” i „pan”? Używasz tego narzędzia codziennie, tak jak zresztą swojego telefonu. Jeśli zmienisz w nim język na francuski, zdziwisz się ile słów i zwrotów zapamiętasz w rekordowo szybkim tempie. Po chwili przestaniesz zauważać tę zmianę, a poznane struktury zaczniesz wykorzystywać w praktyce. Zamień więc „wiadomości” na „messages” a „udostępnij” na „partager” i pozwól magii działać!

Minęła dwudziesta

By nie zwariować na studiach i nie mieć do czynienia tylko z literaturą XVIII wieku, począwszy od drugiego roku zaczęłam oglądać sobie wiadomości po francusku. Jeden z wykładowców polecił nam serwis pluzz.fr, z którego korzystałam, z ręką na sercu, codziennie. Jestem pewna, że przyczyniło się to kolosalnie do polepszenia mojej znajomości języka, bo zaczęłam mówić jak człowiek, a nie jak książka i to stara! Teraz serwis działa pod adresem france.tv. Nie wszystkie programy są tam dostępne dla mieszkańców Polski, jednak nawet w okrojonej ofercie jest w czym wybierać.

Bój się i skacz

Chyba śmiało mogę kontynuować moją sportowo-językową metaforę (hej, jesteśmy w końcu na językowej siłce, czyż nie?) i przyrównać naukę angielskiego, francuskiego, japońskiego czy hindi do solidnego treningu na pływalni pod jednym jeszcze względem.

Kojarzysz ten stres przed skokiem do wody, gdy stoisz na słupku startowym, teoretycznie gotowy, by popłynąć, ale ten denerwujący głosik w głowie świdrująco piszczy, że to się nie może udać? Że przecież nie zrozumiesz, nie nadążysz, nie sprostasz wyzwaniu? Być może tak będzie. Za pierwszym, drugim i trzecim razem. Ale bój się i skacz. W końcu przyjdzie radość, bo robisz to dla siebie!

Marta Bargiel

Od blisko 10 lat jestem nauczycielką francuskiego i moją zawodową misją jest przekonanie wszystkich niedowiarków, że ten język nie jest taki trudny ani taki nadęty jakim się wydaje. Choć uwielbiam pracować z uczniami początkującymi, największą frajdę sprawia mi tworzenie materiałów dla poziomu średniozaawansowanego – najbardziej na świecie lubię rozgadywać ludzi! Moje internetowe miejsca staram się zapełnić radosnymi, lekkimi zadaniami przede wszystkim angażujące umiejętności słuchania i mówienia. Wolny od pracy czas poświęcam moim synom oraz książkom, lubię jabłka i gorące lato, a bez espresso nie funkcjonuję!