sztuczne języki

Sztuczne języki – czy warto się ich uczyć?

Języki naturalne są niezwykle skomplikowane – tu zgodzi się ze mną chyba każdy. Pomyślmy choćby o języku polskim. Należy on do rodziny języków indoeuropejskich, do grupy języków słowiańskich, a ściślej – zachodniosłowiańskich. Ewoluował na przestrzeni wieków, zmieniając leksykę (słownictwo), gramatykę i fonologię, powstawały reguły, a wraz z nimi wyjątki. Trudno byłoby ustalić, kiedy dokładnie powstał, granice są w tym wypadku całkowicie zatarte. W opozycji do języków naturalnych stoją sztuczne języki. I to o nich właśnie opowiem Wam dzisiaj.

Jak wszystko inne na tym pięknym świecie także i sztuczne języki mają swoje korzenie w antyku. Od zawsze niektórzy ludzie starali się porozumiewać określonym kodem. Tak poniekąd powstały przecież wszystkie języki naturalne, jednak te sztuczne, różnią się tym, że zostały stworzone przez jednostkę (lub grupę) zupełnie świadomie, zazwyczaj w jasno określonym celu. W starożytności sztuczne języki były uważane raczej za języki mistyczne, niźli sztuczne, a takie zabiegi jak tworzenie własnych reguł gramatycznych służyły raczej do wyjaśnienia tego, jak działają języki już istniejące. Późniejsze, średniowieczne sztuczne języki tworzone były często z pobudek religijnych, czy jako mistyczne żargony. Prawdziwy rozkwit języków sztucznych przypada na wiek XIX oraz XX i trwa po dziś dzień.

sztuczne języki
Poniżej krótka instrukcja, jak stworzyć swój własny sztuczny język!

A może sam chcesz zostać konlangerem?

Konlanger bądź językotwórca – tak właśnie zwykło się nazywać ludzi kreujących sztuczne języki. Te z kolei zwane są także konlangami. Jak stworzyć własny sztuczny język? Po pierwsze, trzeba ustalić, jakim alfabetem będziemy się posługiwać (czy będzie to któryś z już istniejących, czy tworzymy zupełnie nowy alfabet); następnie, jakie dźwięki będą odpowiadać jakim symbolom oraz czy zasady wymowy będą proste, czy skomplikowane (np. symbol “&” brzmi jak “r”, ale tylko w dni parzyste – to dopiero wyższy poziom skomplikowania!)

Teraz pora na najważniejsze – słownictwo! Czy tak, jak choćby Ludwik Zamenhof, opieramy je na kilku(nastu) znanych nam językach, czy też tworzymy zupełnie z niczym niekojarzące się słownictwo, jak to zrobił dr Mark Okrand, twórca klingońskiego, który stwierdził, że język rasy pozaziemskiej nie może być ani trochę podobny do jakiegokolwiek ziemskiego języka. Słusznie zresztą. I w tym momencie jest już z górki – pozostaje gramatyka i pytanie, czy chcemy ułatwić, czy może utrudnić życie osobom chcącym się naszego języka nauczyć.

Teraz wypadałoby jeszcze napisać jakiś manifest ogłaszający powstanie nowego języka. Alternatywą jest napisanie podręcznika do nauki naszego konlangu lub powieści, w której postaci posługiwałyby się właśnie nim. Powodzenia!

Esperanto

W 1887 roku pochodzący z Białegostoku lekarz-okulista Ludwik Zamenhof pod pseudonimem Doktoro Esperanto (esperanto = ten, który ma nadzieję) opublikował książkę Język Międzynarodowy, znaną także jako Unua Libro (pierwsza książka),  czyli podręcznik do nauki nowopowstałego języka wraz z przedmową, wyjaśnieniem alfabetu i 16 struktur gramatycznych oraz słownik 900 rdzeni wyrazowych, z których można było utworzyć wiele tysięcy słów. Nazwa esperanta wzięła się właśnie od pseudonimu, pod którym Zamenhof wydał swoją książkę dotyczącą Lingvo Internacia. Liczbę osób mówiących w esperanto trudno ustalić, ale szacuje się ją na od kilkuset tysięcy do nawet dwóch milionów użytkowników. Mało tego  –esperanto ma nawet swoich nejtiwów (pozdrowienia dla redaktora Tondery, który uwielbia słowo nejtiw), a są nimi niektóre dzieci rodziców mówiących w esperancie.

Jest to język oparty głównie na językach romańskich i germańskich, a w mniejszym stopniu także słowiańskich. Z naszej grupy językowej Zamenhof zaczerpnął kilka ważnych aspektów gramatycznych – m.in. składnię. Sama gramatyka zresztą jest możliwie uproszczona i zawiera się w szesnastu regułach. Obecnie ruch esperantystów na całym świecie jest bardzo bogaty i wniósł do kultury światowej tak dużo, że doceniło go choćby UNESCO w dwóch swoich rezolucjach. Powstaje poezja i proza w tym języku, a także liczne tłumaczenia. Organizowane są festiwale filmów i muzyki nagrywanej w esperancie. Co roku organizowany jest Światowy Kongres Esperanto, na który zjeżdżają się esperantyści z całego świata.

Zatem – czy esperanto i Zamenhof odnieśli sukces? I tak, i nie. Choć esperanto nigdy nie stało się światową, czy nawet europejską lingua franca, to niewątpliwie, patrząc na inne sztuczne języki, esperanto wywarło olbrzymi wpływ na światową kulturę. Z tego powodu o samej strukturze języka i jego specyfice z pewnością pojawi się na naszych łamach jeszcze niejeden tekst. Poza tym nikt nie wyklucza możliwości, iż esperanto najlepsze chwile ma dopiero przed sobą.

sztuczne języki
Pierwszy Światowy Kongres Esperanto, rok 1905, Boulogne-sur-Mer, źródło: pl.wikipedia.org.

Pozostałe sztuczne języki

…oparte na językach naturalnych. Zamenhof nie był jedyny. Zarówno przed nim, jak i po nim wielu ludzi dobrej woli tworzyło języki mające zdetronizować język angielski (czy zasadniczo języki danego narodu) jako języki międzynarodowe. Wychodzili oni ze słusznego przekonania, że jeśli światowym czy regionalnym lingua franca jest język urzędowy któregoś kraju, ten kraj zyskuje znaczącą przewagę (choćby gospodarczą) nad resztą stawki. W takim wypadku uczciwą wydaje się idea utworzenia języka możliwie prostego, z maksymalnie uproszczoną gramatyką, zasadami wymowy, który byłby jednakowo łatwy do nauczenia dla wszystkich. To, czy jest to możliwe, to już kwestia na poważniejszą dyskusję.

Jak wiemy, po dziś dzień nikt nie ustanowił ani esperanta, ani innego z konlangów, językiem oficjalnym w swoim kraju. A prób było wiele. Jeszcze przed Zamenhofem, choć niedługo, bo w 1879 roku ksiądz Johan Martin Schleyer utworzył w oparciu o angielski, niemiecki, francuski i łacinę, język volapük (język światowy), który u szczytu popularności miał około 200 tys. użytkowników, jednak z czasem (z uwagi na to, iż został uznany za zbyt trudny do nauczenia się, głównie przez zbytnio zniekształcone i uproszczone względem pierwowzorów wyrazy) był coraz bardziej wypierany przez znacznie prostsze esperanto.

Później postawały jeszcze między innymi takie języki jak basic english, który ograniczał angielską gramatykę i składał się zaledwie z 850 wyrazów, interlingua – czyli język zrozumiały dla wszystkich użytkowników nowożytnich języków romańskich, ido – czyli zreformowane esperanto, czy międzysłowiański w założeniu (i w praktyce) zrozumiały dla wszystkich rodzimych użytkowników języków słowiańskich.

Sztuczne, bo… ich tworzenie to sztuka?

Zupełnie oddzielną gałęzią sztucznych języków, są te utworzone dla celów artystycznych. Można zatem powiedzieć, że są one sztuczne, gdyż ich tworzenie jest formą wyrazu artystycznego autora – sztuką właśnie. Do takich konlangów należą chociażby język quenya oraz pozostałe języki stworzone przez J.R.R. Tolkiena. Autor ten stworzył całą gałąź konlangów, ściśle związanych ze stworzoną przez niego mitologią śródziemia. Quenya zwany też elficką łaciną to język, którym posługiwali się bohaterowie Władcy Pierścieni. Jest to, obok klingońskiego, jeden z konlangów, który – dzięki sukcesowi książek autora –osiągnął światowy sukces. Jako ciekawostkę należy potraktować słowa Tolkiena, iż sam język powstał w jego wyobraźni znacznie wczesniej niż cały świat opisany w mitologii śródziemia. To świat został przez niego wykreowany, by istniało “miejsce”, gdzie język quenya byłby w użyciu na porządku dziennym.

Kolejnym językiem, jaki powstał z pobudek artystycznych, jest język klingoński. Jest on językiem rasy Klingonów i został stworzony przez dr. Marka Okranda na potrzeby serialu Star Trek. Jest to język stworzony tak, by w niczym nie przypominał niczego co ziemskie – w końcu to język rasy istot pozaziemskich. Ma swój własny alfabet oraz specyficzne dźwięki, a także zupełnie oryginalne słownictwo i gramatykę. Jest to jeden z języków sztucznych, który wraz z będącym dla niego nośnikiem – serialem Star Trek odniósł światowy sukces, co nie zmienia faktu, że liczbę osób mówiących w nim płynnie szacuje się na zaledwie kilkadziesiąt (niektóre źródła podają ledwie tuzin).

sztuczne językiPrzeczytaj inne moje artykuły:

Sztuczne języki – gdzie się ich uczyć?

Co ciekawe – niezwykle popularna aplikacja do nauki języków – Duolingo, udostępniła swoim użytkownikom (znającym język angielski) możliwość nauki esperanta oraz języka high valyrian, stworzonego przez lingwistę Davida J. Petersona i autora George’a R.R. Martina na potrzeby Pieśni Lodu i Ognia oraz serialu telewizyjnego Gra o Tron. Co ciekawe, David. J. Peterson jest także współtwórcą kursu języka high valyrian na Duolingo. A w przygotowaniu jest także kurs klingońskiego! Sztuczne języki są, jak widać, modne!

Do nauki języka esperanto znaleźć można wiele podręczników oraz kursów internetowych. Tu załączam linki do podstaw języka esperanto oraz do strony polskiego związku esperantystów.

Bez trudu można też znaleźć krążące w internecie przykładowe teksty w wielu sztucznych językach oraz mniejsze i większe słowniczki czy wyjaśnienia gramatyczne. Tu i tu znajdziesz informacje o językach elfickich Tolkiena, zaś tu i tu o języku klingońskim. Na koniec tego fragmentu jeszcze kilka odnośników do skarbnic wiedzy o językach: interlingua międzysłowiańskim.

Czy warto uczyć się sztucznych języków?

Moja odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Z nauką esperanta czy sztucznych języków wywodzących się z języków naturalnych jest trochę jak z nauką łaciny czy greki. Jeśli nie otaczasz się ludźmi dobrze znającymi język, nie porozmawiasz w nim w życiu codziennym. Natomiast kiedy, znając esperanto, usiądziesz do nauki języków romańskich, germańskich, czy – nawet – słowiańskich, lwia część nauki procesu nauki (szczególnie słownictwa) przyjdzie Ci z łatwością. Nie bez powodu przez wiele wieków młodzieńcy w wieku szkolnym uczyli się łaciny i greki, nawet jeśli na co dzień używali innych języków. Poza tym, ucząc się esperanta i stając się esperantystą, dołączysz do kręgu ludzi tworzących niezwykle smakotwity kawałek światowego kulturalnego tortu.

Jako ciekawostkę dodam, że po części sztucznym językiem jest choćby nowoczesny język indonezyjski, który powstał w 1928 roku na bazie języka malajskiego i innych, mniejszych języków lokalnych. Posiada on maksymalnie uproszczoną gramatykę oraz wiele zapożyczeń z niderlandzkiego (Indonezja to była niderlandzka kolonia) i jawajskiego. Obecnie jako językiem ojczystym posługuje się nim około 43 milionów osób, zaś jako językiem wyuczonym 156 milionów osób. Można zaryzykować stwierdzienie, że gdyby ktoś postanowił uczynić esperanto językiem urzędowym w jednym z krajów Europy wiele lat temu, dziś jego sytuacja wyglądałaby podobnie.

Ciekawostka: Ludwik Zamenhof był aż ośmiokrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla (1907, 1909, 1910, 1913, 1914, 1915, 1916, 1917)!

Natomiast jeśli chodzi o języki literackie, być może zamiast poświęcać swój cenny czas na naukę języka już stworzonego, warto utworzyć swój własny sztuczny język literacki? A nuż przy okazji powstanie powieść, która podbije światowy rynek? Chyba że kieruje nami czysta chęć poznania nieodkrytych dotychczas przez nas zakamarków świata (czy światów) i chcemy po prostu potraktować to jako przygodę. Wówczas nie pozostaje mi nic innego, niż życzyć Ci wspaniałej podróży, wędrowcze! 🙂 Chcesz o coś zapytać, podziękować, skrytykować, napisać, że tekst był super lub do bani, czy też wyrazić swoją opinię o sztucznych językach? Wypowiedz się, proszę, w komentarzu. Nawet jeśli będzie to jedno słowo, będzie mi miło wiedzieć, że to czytasz. A skoro to czytasz – miłego dnia Ci życzę! Albo nawet tygodnia, a co tam!

Patryk Topoliński

Gorąco wierzę, że nauka języków może i powinna być przyjemnością. Jestem żywym przykładem na to, że stwierdzenie "żyjesz tyle razy, ile znasz języków" jest prawdziwe. Mówię po polsku, angielsku, portugalsku, hiszpańsku, rosyjsku, francusku, włosku i szwedzku. Obecnie w ramach wyzwania Język w Rok, uczę się greckiego. Jestem pomysłodawcą projektu Językowa Siłka, redaktorem naczelnym portalu i gospodarzem grupy na FB. Popularyzuję naukę języków obcych w Polsce. Uczę innych jak się uczyć języków, prowadzę warsztaty, pracuje jako Językowy Trener, organizuję spotkania językowe, prowadzę kanał na YT. Chcesz pogadać? Zapytać o coś? Współpracować? Wykupić kurs? Napisz maila na: patryk@jezykowasilka.pl