fbpx
Całkowite zanurzenie

Całkowite zanurzenie jako metoda nauki języków

Całkowite zanurzenie. Total immersion. Przesiąknięcie językiem. Całkowita immersja. Kiedy decydujesz się na naukę dowolnego języka i małymi krokami wkraczasz w świat ludzi, którzy językami obcymi się zajmują, zwesząd słyszysz któreś ze wspomnianych powyżej określeń.

No dobrze, ale czym jest ta cała immersja, całkowite zanurzenie, i czym są te wszystkie cuda-niewidy, które ta metoda niby czyni? – zapytał głos rozsądku.

I bardzo mądrze zapytał. Kiedy tak bez przerwy słyszysz to magiczne określenie “całkowite zanurzenie”, zastanawiasz się zapewne, drogi Czytelniku, czy trafiłeś w miejsce, gdzie dyskutuje się o nauce języków, czy to może jednak szkoła nurkowania. Otóż tak – jest to jedna z metod nauki języka obcego (jedno z podejść).

I właśnie o tym opowiemy Ci w pierwszej na Językowej Siłce serii artykułów. Przez najbliższy tydzień dowiesz się, czym jest całkowite zanurzenie, oraz dostaniesz na tacy listę materiałów, które umożliwią Ci zanurkowanie w głębinach oceanów wielu różnych języków. Zaczynajmy więc! (A jeśli jesteś leniwy to zapraszam do przedostatniego akapitu.)

Całkowite zanurzenie
Całkowite zanurzenie to niezwykle skuteczna metoda nauki. A połączenie jej z innymi metodami czyni ją… jeszcze bardziej skuteczną!

Całkowite zanurzenie jako metoda nauki (podejście)

Przesiąkanie językiem to sposób na naukę jaki ongiś upatrzyły sobie także szkoły językowe. Ba! takie kursy potrafią być nawet horrendalnie drogie, a to wszystko z jednej przyczyny. Są piekielnie/diabelsko/ekstraordynaryjnie skuteczne! Wówczas w szkole językowej kurs taki polegałby na prowadzeniu lekcji tylko w jednym języku (zakaz używania polskiego, chyba że to kurs polskiego :D), a uczniowie musieliby rozmawiać ze sobą w tym języku, nawet jeśli wiązałoby się to z opowiadaniem naokoło (wskutek nieznajomości danego słowa trzeba by je definiować za pomocą innych, prostszych słów), nadmierną gestykulacją etc. Takie kursy to często wiele godzin nauki dziennie. Celem jest, by uczeń poczuł się po takim dniu, jakby spędził go w innym kraju. Na przerwie przeczytać można byłoby zapewne gazety w danym języku, a i zapewne rozmowy o pogodzie pomiędzy zajęciami trzeba byłoby w nim prowadzić.

Nowa rzeczywistość

Takie podejście nie jest oczywiście niczyim widzimisię. Nie od dziś wiadomo, że najlepszym sposobem na naukę języka obcego jest niemożność posłużenia się językiem ojczystym i jednocześnie potrzeba komunikacji. Aby nie zaburzyć obrazu powszechną w świecie znajomością angielskiego przenieśmy się na chwilę do Siłkolandii. Siłkolandia to kraj leżący w Ameryce AnitejAnitamtej na planecie NoTejDużej i mówi się tam jedynie po siłkowemu. Załóżmy czytelniku, że Twój jednoosobowy statek kosmiczny rozbija się właśnie na tej planecie.

Całkowite zanurzenie

Tutaj przeczytasz jak mądrze stawiać sobie językowe cele na przykładnie postanowień noworocznych!

Wysiadasz ze statku i jesteś w zupełnie innej rzeczywistości. Wszyscy mówią w języku siłkowym, mamy opowiadają dzieciom bajki w siłkowym, gazety są po siłkowemu, a nawet w TamtejVizji  politycy wygłaszają swoje dekrety właśnie w tym języku. Po polsku nie porozmawiasz, a przecież musisz porozumieć się z tubylcami, by pomogli ci naprawić twój statek. Jeśli spędzisz na nowej planecie odpowiednio dużo czasu, dźwięki nieznanego języka zaczną się w twojej głowie porządkować i wreszcie rozpoznasz pojedyncze słowa. Następnie zaczniesz je powtarzać w rozmowach. W końcu przejdziesz do tworzenia pierwszych zdań, aż finalnie będziesz w stanie wytłumaczyć miejscowym swoją sytuację, naprawić statek i – bogatszy o znajomość nowego języka – wrócić bezpiecznie do domu. Czy czegoś Ci to nie przypomina?

Ucz się jak dziecko!

W identycznej sytuacji znalazłeś się, kiedy twój „statek kosmiczny” lata temu wylądował na planecie Ziemia. Początkowo czułeś się zapewne jak kosmita. Dorośli zwracali się do siebie bezsensownym ciągiem dźwięków, niczym nie różniącym się od szczekania psa. Tak samo nie rozumiałeś biegającego po łące królika, co dystyngowanego kandydata na prezydenta. Dopiero z czasem zacząłeś rozróżniać dźwięki, słowa, zdania. Cierpliwie budowałeś swoje zasoby słownictwa, by pewnego dnia móc się porozumieć w swoim języku ojczystym. I choć do teraz nie znasz wszystkich aspektów swojego języka (niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który przez ostatnie trzy miesiące nie natknął się na nowe słowo), to już od jakiegoś czasu możesz się w nim komunikować. I o to tu chodzi!

całkowite zanurzenie

Ale przecież dzieci mają łatwiej!

To nie jest tak, że dzieci uczą się łatwiej. W wielu kwestiach jest im wręcz trudniej, różnica jest tylko jedna. Dzieci nie mają wyboru i, by się porozumieć, muszą nauczyć się języka. Muszą to zrobić, by ich potrzeby zostały zaspokojone. Być może nie pamiętasz, że kiedy byłeś bardzo, bardzo mały, nikt nie miał do Ciebie pretensji, że popełniasz błędy gramatyczne. Nikt nie miał Ci za złe, że źle akcentujesz wyrazy. Czasem zajmowało Ci miesiące czy wręcz lata, by zrozumieć najprostsze gramatyczne zasady. Pomyśl o sobie jak o dziecku, które rodzi się w nowym kraju. Możesz wychować samego siebie w jakimkolwiek języku właśnie dzięki całkowitemu zanurzeniu. I nie ma to znaczenia, czy masz teraz lat 16 czy 61.

Masz za to tę przewagę, że twój mózg jest już w pełni rozwinięty. A w dodatku całkowite zanurzenie działa na niego tak angażująco, że połączenia neuronalne bawią się doskonale, kiedy uczysz się języka. Polepsza się pamięć. Mózg staje się bardziej wydajny. Ba! Nie musisz też od początku uczyć się rzeczy, które są w każdym języku jednakowe. Umiesz odróżniać dźwięk [m] od [n] czy [ź] od [dź]; znasz słowa, które bywają jednakowe we wszystkich językach tego świata; w przynajmniej jednym języku już mówisz, znasz jego gramatykę, zasady, jakimi się kieruje. Nauka kolejnego języka ((a zakładam, że po polsku mówisz, skoro czytasz ten tekst) to powinna być już raczej droga z górki. Pod górkę miałeś w dzieciństwie.

Całkowite zanurzenie

Total immersion a nauka w domowym zaciszu

Przejdźmy zatem do części, na którą wszyscy czekamy. Jak zastosować metodę całkowitego zanurzenia bez wydawania tysięcy złotych w szkołach językowych i bez popadnięcia w obłęd i depresję jednocześnie? Otóż – stwórz w swoim domu środowisko, które pomoże Ci zanurzyć się wybranym przez Ciebie języku. Załóżmy, że będzie to język szwedzki. Nie musisz wcale przeprowadzać się do Bullerbyn i niczym Bosse i Lasse łowić raków sierpniową porą. Wystarczy, że wprowadzisz język szwedzki w każdy aspekt swojej codzienności.

Całkowite zanurzenie w praktyce:

  • zmień język w telefonie i komputerze na szwedzki,
  • jeśli domownicy nie mają nic przeciwko, ponaklejaj w domu karteczki z nazwami wszystkich przedmiotów po szwedzku tak, by słowa mimowolnie wchodziły Ci do głowy (jeśli mają coś przeciwko, to i tak przyklej),
  • podczas gotowania i zmywania puszczaj sobie Sveriges Radio (sam tak robiłem),
  • wieczorem obejrzyj odcinek ulubionego serialu – po szwedzku naturalnie,
  • podczas wizyty w toalecie przejrzyj newsy z Aftonbladet,
  • a do poduszki coś bardziej wysublimowanego w tymże języku,
  • wcześniej z kolei utnij sobie pogawędkę z sympatycznym Szwedem poprzez któryś z komunikatorów łączących ludzi uczących się języków.

Więcej na ten temat w artykule Aldony, gdzie znajdziesz wszystkie potrzebne linki i w ogóle będzie super:
Całkowite zanurzenie – szwedzki!

Otwórz swój umysł i daj się pochłonąć. Nie zniechęcaj się i bądź cierpliwy – wszystko przyjdzie z czasem. Kiedy wyjeżdżasz do Szwecji, nie zamawiasz köttbullarów (czy raczej köttbullar, bo to już liczba mnoga) po jednym dniu. Nie nucisz przy okazji hymnu Szwecji i nie doprawiasz tego wszystkiego żarcikiem-cytatem z najnowszej szwedzkiej komedii, zalotnie uśmiechając się do pani za ladą. Po jednym dniu wydukasz raczej: „Köttbullar, tack – ale to i tak będzie postęp! Piękny cytat mówi: Nieważne, czy jesteś lepszy od innych, ważne, że jesteś lepszy niż wczoraj!

Całkowite zanurzenie

W tym miejscu poznasz moją definicję języka.

Ale to jeszcze nie wszystko!

Jeśli chcesz dolać do swojego językowego silnika jeszcze więcej paliwa, łącz metodę (podejście) całkowitego zanurzenia z innymi metodami. To nie restauracja czy butik, gdzie promocje się nie łączą. Tu mieszać możesz do woli! Naucz się tysiąca najważniejszych słówek za pomocą fiszek, kup sobie książki/magazyny z tłumaczeniami dla uczących się języków, czytaj regularnie Językową Siłkę, udzielaj się w grupach językowych na Facebooku, znajdź swojego native-speakera, przerabiaj dobre podręczniki do nauki. Więcej na ten temat przeczytasz w moim artykule o tym, jak się uczyć słówek!

O wszystkich tych rzeczach jeszcze na Językowej Siłce napiszemy, tymczasem zachęcam Cię serdecznie do zajrzenia do innych artykułów z tej serii, w których autorzy opowiadają, jakich dokładnie materiałów użyć do nauki konkretnych języków (lista będzie na bieżąco aktualizowana):

Całkowite zanurzenie – po uszy w języku szwedzkim!

Całkowite zanurzenie – niemiecki: Das ist gut!

Całkowite zanurzenie – włoski

Całkowite zanurzenie – islandzki

Całkowite zanurzenie – ukraiński

Całkowite zanurzenie – francuski: weź głęboki oddech i… wskakuj!

Całkowite zanurzenie – amerykański angielski

Całkowite zanurzenie w hebrajskiej rzeczywistości językowej – niezbędnik

Całkowite zanurzenie – język rosyjski, czyli jak i dlaczego warto się pogrążyć

Jak nauczyć się hiszpańskiego? Całkowite zanurzenie!

 

Patryk Topoliński

Gorąco wierzę, że nauka języków może i powinna być przyjemnością. Jestem żywym przykładem na to, że stwierdzenie "żyjesz tyle razy, ile znasz języków" jest prawdziwe. Mówię po polsku, angielsku, portugalsku, hiszpańsku, rosyjsku, francusku, włosku i szwedzku. Obecnie w ramach wyzwania Język w Rok, uczę się greckiego. Jestem pomysłodawcą projektu Językowa Siłka, redaktorem naczelnym portalu i gospodarzem grupy na FB. Popularyzuję naukę języków obcych w Polsce. Uczę innych jak się uczyć języków, prowadzę warsztaty, pracuje jako Językowy Trener, organizuję spotkania językowe, prowadzę kanał na YT. Chcesz pogadać? Zapytać o coś? Współpracować? Wykupić kurs? Napisz maila na: patryk@jezykowasilka.pl