Jak czytać w językach obcych, by tego nie rzucić?

Jeśli nie wiecie, jak czytać w obcych językach, to zapraszamy serdecznie. A jeśli wiecie, to sprawdźcie, czy to było naprawdę wszystko…

Nie wiesz, co robić, by nauczyć się języka? Czytaj! Czytaj wszystko, co Cię interesuje, czytaj wszędzie, czytaj zawsze. No nie. Tak to nie działa. To znaczy, nie do końca. Jak czytać w językach obcych, by tego nie rzucić? Minikompendium stworzone na podbudowie szkoleń, w których uczestniczyłam*.

*To nie jest wpis sponsorowany, ale w sumie mógłby być (w jego stworzeniu pomógł zwłaszcza przecudowny kurs metodyczny języka polskiego jako obcego/drugiego).

 Trudność tekstu

Jeśli jesteś już na poziomie średniozaawansowanym (poziom B) lub wyższym, spokojnie przeczytasz różnego rodzaju teksty w języku, którego się uczysz. Im wyższy poziom, tym łatwiej przyjdzie ich zrozumienie. Jednak od czegoś trzeba zacząć.

Szacuje się, że 90–95% słów musi być dla nas zrozumiałych w tekście obcojęzycznym, byśmy mogli go przeczytać. Przy większej liczbie nowych/trudniejszych wyrazów łatwiej się zniechęcić, tekst porzucić i nigdy do niego nie wrócić. Ale jeśli odpuszczasz czytanie, to wcale nie oznacza, że z Tobą jest problem!

Opiszę teraz dwa z wielu nieudanych podejść do czytania w języku obcym, wprost z mojego życia. Jestem człowiekiem, któremu wydawało się, że lubi czytać, i który rzeczywiście sporo książek przeczytał w czasach szkolnych. Po polsku. Potem się zmieniło. Odkrywszy krótkie formy, zrewolucjonizowałam swoje czytanie. Oczywiście rewolucja trochę trwała i znalazło się w niej miejsce na sporo porażek.

Porażka numer 1

Bardzo lubiłam niemiecki w szkole (zwłaszcza w liceum). Na poziomie B1 niemiecki był dla mnie o wiele bardziej logiczny niż angielski z poziomu B2 i nauka sprawiała mi więcej przyjemności. Wakacje kilka lat temu (liceum, może początek studiów). Wypożyczyłam książkę w oryginale. Powieść przygodowa (?), akcja toczyła się najprawdopodobniej w Namibii (interesowałam się wtedy Namibią i innymi dawnymi koloniami). Otworzyłam na pierwszej stronie. Mnóstwo niezrozumiałych słów. Kolejna strona… i kolejna… aż odłożyłam lekturę. Potem oddałam ją do biblioteki. Setki stron po niemiecku pozostały nieprzeczytane. Nigdy do nich nie wróciłam. Nie pamiętam tytułu, ale okładka była pomarańczowa (?), czerwona (?)… no jakaś taka w ciepłych barwach.

Porażka numer 2

Kiedy w 2018 roku skończyłam studia i znalazłam się w szkole, a w międzyczasie rozwijaliśmy naszą Siłkę, zaczął się bardzo intensywny okres w moim życiu. Nazwałam go samorozwojem i niestety nic nie wskazuje na to, żeby miał się skończyć. Samorozwój oznacza dla mnie maksymalne wykorzystanie wiedzy z różnych obszarów do tego, co akurat robię. I tak znalazłam się nagle na zajęciach z języka tureckiego (długa historia). Zajęcia prowadzili wolontariusze z Turcji, którzy przyjechali do Gdańska na zaproszenie organizacji Stowarzyszenie Morena w ramach programu Erasmus+. Lekcje były ciekawe, język też, absolutnie niesamowita przygoda, chociaż nie trwała zbyt długo, ponieważ z tureckim nie wiązałam jakoś specjalnie swojej przyszłości. Mimo to chciałam się nim pobawić. Zainstalowałam nawet klawiaturę turecką. Któregoś razu naszła mnie myśl: poszukam materiałów autentycznych, poczytam trochę. Otworzyłam Deutsche Welle, zmieniłam język na turecki. Popatrzyłam na artykuły. Popatrzyłam… i zamknęłam. Klawiaturę mam do dzisiaj, no nie używam, no trudno.

Brzmi znajomo?

Przyjemność, nie udręka

Jaki masz cel, by poczytać w obcym języku? Do czego ma służyć Ci czytanie? Trudne pytania, na które ogólne odpowiedzi absolutnie nie pomogą. Są różne techniki czytania (wybrane: czytanie głośne, by łączyć literę z dźwiękiem* i dodatkowo trenować akcent, oraz ciche, by skupić się na treści; czytanie całości tekstu i we fragmentach; skimming – ’wertowanie’, czyli szybki rzut okiem dla załapania ogólnego sensu wypowiedzi, albo scanning – ’skanowanie’, a więc szybkie czytanie, by znaleźć konkretną informację w tekście). Nie zapominajmy też, że na początkowym etapie zaczynamy od dekodowania pojedynczych liter i łączenia ich w wyrazy*.

*Upraszczam nieco, ponieważ nie uczyłam się nigdy języków, w których nie ma de facto alfabetów – myślę jednak, że w takich językach można przełożyć pojęcie litery na znak.

Warto postawić sobie realne cele, które będą związane z naszymi realnymi potrzebami. Czytaj, ale nie karz się czytaniem. Wtedy można samego siebie zaskoczyć. Popatrzcie na mnie:

Sukces numer 1

Odkryłam, że uwielbiam oglądać krótkie filmiki na Facebooku z napisami (bo nie zawsze chce mi się słuchać albo nie zawsze jest tam dodany dźwięk). Oglądam je nałogowo w różnych językach i o różnej tematyce, ale tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę. Dla mnie to strzał w dziesiątkę. W końcu przestałam bać się nierozumienia języka. Oszukałam mózg, ponieważ zapomniałam o tym, że uczę się języka (albo co gorsza że muszę się go uczyć).

Sukces numer 2 (i każdy kolejny)

Kolejne odkrycie (w zasadzie dwa) przyszły stosunkowo niedawno. Zobaczyłam, jak czytam i lubię czytać teksty. Czytam absolutnie niechronologicznie, fragmentami, akapitami, w dowolnej kolejności. W miarę świadomie czytam w taki sposób, od kiedy zaczęłam sprawdzać i redagować teksty (czyli 3 lata temu), ale dopiero kilka miesięcy temu zrozumiałam dlaczego. Najprawdopodobniej (bo są różne podejścia, także krytyczne, więc traktuję z dużą dozą ostrożności) wcale nie dominuje u mnie styl uczenia się wzrokowego (choć myślałam przez całe życie, że jestem wzrokowcem), a kinestetycznego (dużo objawów się zgadza, jednak nie wszystkie, no ale może to kwestia wyćwiczenia pewnych umiejętności). Kinestetycy szybko się nudzą między innymi nie lubią czytać długich tekstów. Bingo! Nie czytam długich tekstów. Czytam fragmentami, łącząc je poprzez cofanie się albo pójście naprzód. Czytam, jak chcę, kiedy chcę i co chcę. Bez wyrzutów sumienia. Bez wewnętrznego krytyka (że jak to? – to głupie takie, nikt tak nie robi…).

Dzisiaj myślę, że nie ma głupich metod. Są tylko niedostosowane do nas i naszych potrzeb.

Czytelność tekstu (readability oraz legibility)

Pojęcia zaczerpnięte z szybko rozwijającej się dziedziny UX (user experience – 'doświadczenie użytkownika’); UX ma zastosowanie głównie w obszarze IT, ale myślę, że warto je znać także przy uczeniu się języków obcych. Readability odnosi się do  łatwości przeczytania tekstu (wyrazów, zdań, akapitów) i zrozumienia treści przez użytkownika, legibility – do łatwości rozszyfrowania przez użytkownika pojedynczych symboli (najczęściej liter). Ponieważ obie „czytelności” się przenikają, a ja nie jestem specjalistą, zostawiam artykuł ekspercki, który może Wam pomoże dostrzec różnice.

Mnie jednak te czytelności są potrzebne do czegoś innego (ale najpierw spójrzcie na podane w artykule przykłady). Są teksty miłe dla oka, które łatwo się czyta, i są takie, które z trudem. Wybierajcie mądrze 😉

Co czytać?

Wszystko! Tekstem jest naprawdę wszystko. Uwielbiam komiksy, grafiki i wszystkie inne ciekawe połączenia warstwy językowej i pozajęzykowej. Z kontekstu można się wiele domyślić. Dlatego warto pracować na materiałach autentycznych. Poniżej podaję przykład z lekcji rosyjskiego, którą prowadziłam (a ponieważ prowadziłam w kilku grupach, to tutaj piszę zbiorcze pomysły):

Temat poświęcony meblom znajdującym się w konkretnych pomieszczeniach. Wyruszamy w wirtualną wycieczkę do rosyjskiej IKEI. Możemy popatrzeć na mapę, do jakich miast w tej Rosji możemy się udać (Moskwa, Petersburg, a może Ufa?). Szukamy konkretnych towarów do konkretnych pomieszczeń, a może po prostu chcemy zobaczyć, jak zbudowana jest strona IKEI po rosyjsku i porównać ją do polskiej. Patrzymy, co i ile kosztuje, jaki ma opis (u nas był głównie kolor), znowu porównujemy z polskimi cenami. Możemy popatrzeć na oryginalne nazwy marek pisane po szwedzku i sprawdzić, jak to jest z transkrypcją po rosyjsku. Można się dowiedzieć, że niektóre z tych nazw oznaczają konkretne słowa, na przykład blåhaj (’żarłacz błękitny’; samo haj to 'rekin’) Aldona Hartwińska, dziękuję, że mi podpowiedziałaś!

Można naprawdę dużo. Czytamy? A jeszcze jak!

Lektury – warto, nie warto? 

Czytanie lektur (albo jakichkolwiek książek)… jeden rabin powie tak, a inny rabin powie nie. Niewątpliwie przeczytanie dłuższego tekstu w języku obcym jest wyzwaniem (a jeśli do tego dorzucimy system pisma różniący się od naszego lub już nam znanego, to wyzwanie rośnie; niedługo podrzucimy Wam wskazówki, jak się zabrać do nauki czytania i pisania w takim właśnie przypadku). Oto kilka sposobów, by zacząć przygodę z czytaniem książek i się nie zniechęcić:

  • Czytanie uproszczonych tekstów. Są to książki dostosowane do poziomu znajomości języka (warto sięgnąć także po książki dla dzieci). Można znaleźć przez frazę „lektury uproszczone” lub „easy readers” bądź po prostu wpisać w wyszukiwarkę tytuł z poziomem. Ważne! Sprawdzajcie, na jaki poziom przeznaczone są książki, bo mogą być na różne i mogą też być zawyżone. W liceum dostałam do przeczytania od mojego nauczyciela j. angielskiego Rebeccę; teraz, po latach, znalazłam ją właśnie w tej kategorii (choć to poziom B2), z czego się bardzo cieszę (tak, poznałam po okładce). Więcej o uproszczeniu napisałam niżej.
  • Książka z dołączonym słownikiem. Prym wiedzie wydawnictwo [ze słownikiem], ale możliwe, że jest na rynku więcej takich pozycji innych wydawnictw.
  • Książki dwujęzyczne. Mogą to być na przykład książki polsko-angielskie; wciąż to jednak mało popularna opcja (z uwagi na prawa autorskie oraz tłumaczenie tekstów).
  • Czytanie lektur w swoim własnym języku i sięganie do przekładu lub oryginału na zasadzie porównania tekstów (całych lub we fragmentach). To zamiennik książki dwujęzycznej (robiłam tak z jednym z kryminałów Agathy Christie, bardzo fajna zabawa, choć czasochłonna).
  • Słuchanie audiobooków, oglądanie ekranizacji, filmów lub spektakli na podstawie tekstu. Kiedy nie mamy możliwości czytania w naszym docelowym języku, a potrzebujemy znać treść; przydatne zwłaszcza w szkole i na uczelni.

Czytanie książki ze słownikiem rozpracowała jakiś czas temu Marta Bargiel w artykule Mały Książę ze słownikiem – warto, ale…, w którym pokazała też kilka strategii radzenia sobie z tekstem. Moim zdaniem (i Marty też, ale to są dwa niezależne zdania) czytanie książek nie powinno być naszym priorytetem na samym początku przygody z nauką języka obcego, aczkolwiek jeżeli naprawdę chcemy poczytać, to lepiej wybrać teksty specjalnie przygotowane niż rzucać się na materiały dla native speakerów. Na poziomie B i C czytanie książek w oryginale jest wskazane, ponieważ rozszerzamy sobie słownictwo i utrwalamy gramatykę.

Adaptacja tekstów

Modyfikacja (upraszczanie) 

Upraszczanie (jak sama nazwa wskazuje) polega na takim przekształceniu tekstu pierwotnego, by był on zrozumiały dla odbiorcy posługującym się językiem na niższych poziomach (zwłaszcza na poziomie A). Podejście to koncentruje się wokół zasobów leksykalno-gramatycznych przewidzianych dla danego poziomu przez Europejski System Opisu Kształcenia Językowego. Wykorzystujemy konkretne słowa i konstrukcje. Odrzucamy niepotrzebne ozdobniki (łącznie z opuszczaniem fragmentów tekstów, które nie będą zrozumiałe). Parafrazujemy: zmieniamy zdania złożone na pojedyncze, trudniejsze wyrazy bądź wyrażenia zastępujemy łatwiejszymi i częściej używanymi synonimami, a terminy wyjaśniamy. Wskazane są celowe powtórzenia słów: a) tych samych (np. Polska to moja ojczyzna. Polska leży nad Morzem Bałtyckim), b) odmienionych (Polska to moja ojczyzna. W Polsce mieszkają Polacy i Polki), c) pochodnych, czyli utworzonych na podstawie innego wyrazu (Polska to moja ojczyzna. W Polsce mieszkają Polacy i Polki. Polacy mówią po polsku).

Uproszczenie w praktyce
Bez uproszczenia tekst mógłby wyglądać tak:

Kiedy myślę Polska, to na myśl przychodzą mi moje korzenie: mój dom rodzinny, miasto, w którym się urodziłam i mieszkam, moja ukochana rodzina i cudowni przyjaciele, a także szkoły, do których chodziłam i które mnie ukształtowały. Polska to naprawdę moja ojczyzna. Ojczyzna położona w samym sercu Europy Środkowo-Wschodniej, nad Morzem Bałtyckim i z okalającymi południe górami. Polskę zamieszkuje ponad 38 milionów obywateli: Polaków i Polek (to całkiem nieźle, tak myślę). Naszym językiem ojczystym jest język polski, niektórzy, którzy się go uczą, twierdzą, że to najtrudniejszy z języków.

Uproszczony tekst na poziomie A:

Polska to moja ojczyzna. Ojczyzna to kraj, w którym się urodziliśmy. Ja urodziłam się w Polsce. Tutaj chodziłam do szkoły, tutaj mieszkam, mam rodzinę i przyjaciół. Polska leży w Europie Środkowo-Wschodniej nad Morzem Bałtyckim. Na południu Polski leżą góry. W Polsce mieszkają Polacy i Polki. Polacy i Polki to obywatele, czyli mieszkańcy kraju. W Polsce mieszka 38 milionów obywateli. Polacy mówią po polsku. Język polski dla niektórych może być trudny do nauki. Niektórzy mówią, że język polski to jeden z najtrudniejszych języków.

Celowy dobór tekstów, a także wykorzystanie dodatkowych materiałów 

W tym podejściu nie ingerujemy już w sam tekst (rozumiany szeroko), ale bierzemy go takim, jakim jest, i wykorzystujemy do naszych działań: albo wychodzimy od tematu, kiedy szukamy tekstu odpowiadającemu naszym potrzebom edukacyjnym w całości lub we fragmentach, albo od tekstu, który otaczamy kontekstem (np. dopełniamy grafiką odpowiadającą treści – popatrzcie na wiersze dla dzieci, może to być Na straganie J. Brzechwy w wersji animowanej, do której Was odsyłam).

Materiały autentyczne są fajne, kiedy chcemy przećwiczyć słownictwo bądź jakąkolwiek konstrukcję. Dobrym przykładem niech będzie zadanie, które dodatkowo dawałam moim uczniom: co ile kosztuje w rosyjskiej IKEI. Można bawić się tutaj w porównywanie cen, a jednocześnie ćwiczyć liczebniki i w miarę potrzeb konstrukcje „to jest tańsze, to jest droższe” (od czego i o ile). Z uczniami przećwiczyłam też liczebniki na wymiarach wybranych przedmiotów. Poniżej zdjęcie poglądowe, na żółto zaznaczone ceny i wymiary, na czerwono skreślone rzeczy zbędne, na nich się w ogóle nie koncentrujemy.

Na kolejnym zrzucie ekranu mamy więcej możliwości. Na żółto to, czego potrzebujemy do najprostszego opisu stołu, na pomarańczowo elementy do wprowadzenia przy okazji (wymiary stołu oraz elementy składowe sklepu internetowego), na fioletowo ciekawostka kulturowa (zapis w języku rosyjskim szwedzkich nazw). Czerwonym przekreśliłam rzeczy na ten moment zbędne.

Ćwiczenia przedtekstowe, do tekstu oraz potekstowe

Jeżeli nie chcecie czytać wyłącznie dla przyjemności, to zapraszam do pracy z tekstem. Metodyka dzieli tę pracę na trzy etapy: przed czytaniem, w trakcie czytania i po czytaniu.

Jedna z zasad kształcenia (uczenia się i nauczania) mówi o przystępności: wędruje się od tego, co znane odbiorcy, do rzeczy jemu nieznanych, od rzeczy łatwych do trudnych. Inna mówi o łączeniu teorii z praktyką. Skorzystajcie z tych zasad. Najpierw bierzcie na warsztat łatwe teksty, potem coraz trudniejsze. Tekstem, jak przypominam, może być wszystko, więc dostosujcie jego rodzaj do swoich potrzeb; ja na przykład dostosowuję niektóre techniki do samodzielnej nauki, o której metodyka nie wspomina.

Ćwiczenia przedtekstowe

Przygotujmy się, nim zasiądziemy do czytania tekstu. Językowa rozgrzewka (Patryku Topoliński, czy to przypadkiem nie twoje określenie?) w przypadku samodzielnej nauki jest trudniejsza do przeprowadzenia, ale nie niemożliwa. W normalnych warunkach to nauczyciel steruje i dobiera ćwiczenia tak, by pomóc uczącym się zrozumieć tekst. Ale kiedy sami siebie uczymy, to możemy skorzystać z kilku sposobów znanych metodyce:

  • Prognozowanie treści tekstu na podstawie nagłówka. O czym będzie tekst, kto wypowiada się w tekście i jak?
  • Opisywanie obrazka pasującego do tekstu. Albo wyszukanie obrazka, a potem poszukanie treści do niego pasującej. Nieważne, jaka kolejność, ważne, by połączyć obraz z pismem.
  • Wyszukiwanie tekstów po słowach kluczowych. Dobrym przykładem może być nasza rosyjska IKEA. Chcesz znaleźć stół? Szukasz stołu. A jak się już stół znajdzie, to warto przeczytać opis.
  • Burza mózgu, mapa myśli i inne pomysły związane z gromadzeniem słownictwa. Również przy wykorzystaniu słownika, dzięki czemu łatwiej nam będzie zrozumieć tekst.
  • Wysłuchanie tekstu przed jego przeczytaniem. Osłuchujemy się wtedy z brzmieniem języka, a przy tym wiemy już, co w tym tekście się znajdzie.

Ćwiczenia do tekstu

Przeczytaliśmy tekst, a teraz na nim pracujemy:

  • Wyszukiwanie konkretnej informacji w tekście. Mogą to być na przykład słowa kluczowe, ale można spokojnie odpowiadać na pytania do tekstu, łączyć wyrazy z konkretnymi ilustracjami itp.
  • Zadanie typu prawda/fałsz. Im wyższy poziom, tym trudniejsze mogą to być zdania. Warto popatrzeć (zwłaszcza w kontekście egzaminacyjnym) na używane synonimy.
  • Układanie zdań w kolejności.
  • Uzupełnianie luk na podstawie tekstu.
  • Tłumaczenie słów/zdań/fragmentów na podstawie tekstu (zarówno z języka naszego na docelowy, jak i na odwrót).
  • Zadania słowotwórcze. Wnioskujemy o znaczeniu słowa na podstawie jego budowy.
  • Zadania kontekstowe. Wnioskujemy o znaczeniu słowa na podstawie kontekstu.
  • Zadania związane z przyporządkowywaniem danych do podanych kategorii.
  • Bawienie się głosem. Czytamy jedno zdanie/jeden fragment/zdanie po zdaniu/fragment po fragmencie na różne sposoby.

Ćwiczenia potekstowe

Na zakończenie pracy z tekstem utrwalamy słownictwo i konstrukcje gramatyczne:

  • Tytułowanie całości tekstu lub jego fragmentów.
  • Wszelkiego typu zadania znane nam dobrze z ćwiczeń do nauki języka obcego. Mogą to być krzyżówki, uzupełnianie luk w słowach i zdaniach, układanie zdań w kolejności, pisanie swojego tekstu, pisanie zdań z wybranymi słowami i inne, po to, by zapamiętywać słownictwo.
  • Przemyślenia, swoje refleksje (wypowiedź ustna bądź pisemna).
  • Dyktando albo inna forma pisania ze słuchu.

Miłego czytania!

Joanna

Korekta: Paulina Lewandowska

Bibliografia

Czytanie tekstów uproszczonych, czyli jak przyjemnie rozwijać wszystkie kompetencje językowe | Języki Obce w Szkole (jows.pl)

Cudak_problematyka_adaptacji_tekstu_w_edukacji.pdf (us.edu.pl)

Jak czytać teksty? – Instytut Austriacki (oei.org.pl)

Jak twórczo wykorzystać czytanie | Języki Obce w Szkole (jows.pl)

Normy europejskie w polskiej edukacji językowej | Języki Obce w Szkole (jows.pl)

Komorowska H., Metodyka nauczania języków obcych, Warszawa 2009.

Róg T., Nauczanie języków obcych. Teoria, badania, praktyka, Lublin 2020.

Seretny A., Lipińska E., ABC metodyki nauczania języka polskiego jako obcego, Kraków 2005.

Joanna Łaszcz

Zakochana w słowach lingwoholiczka, absolwentka filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Gdańskim. Przez blisko trzy lata uczyła rosyjskiego w liceum, przez dwa była też wychowawczynią. Ma sto pomysłów na minutę i nie zawaha się ich użyć. Tak dla hecy obserwuje i analizuje świat. Uwielbia zastanawiać się nad życiem jednostki w społeczeństwie, a wszelkie zachowania społeczne od razu łączy z uwarunkowaniami kulturowymi. Językowa Siłka to jej ulubiona siłownia. Naczelna i nie tylko ;)